Beskid Niski, jesienna aura, położona z dala od głównych dróg Zawadka Rymanowska i... nasza ekipa. Od piątku leje, całą noc to samo, rano nie przestaje, dopiero w sobotę po południu się przejaśnia. Co skłoniło pięć rodzin z dzieciakami, by w taki weekend wybrać się w góry?
Jednym z powodów jest 70-kilometrowa trasa zawodów tylko oficjalnie zwanych Łemkowyna Ultra Trail. Bardziej adekwatne miano, coraz bardziej popularne wśród biegaczy, to... Błotowyna. Ze słynnym łemkowskim błotkiem postanowiło zmierzyć się czterech panów z naszej ekipy, a piąty – nie zważając na zimno, opady i wilgoć – uwidział sobie ich na trasie wspierać. Dlaczego jednak do przyjazdu w Beskid Niski dały się skusić także ich żony i po co ciągały w tak nieprzyjemną pogodę dzieciaki? W tym przypadku zadziałała magia Farfurnii, gospodarstwa agroturystycznego w pełnym tego słowa znaczeniu: z kozami, końmi oraz wypiekiem własnego chleba, wyrobem serów, wędlin, domowych dżemów i soków, które potem gościom na śniadania i kolacje serwują. Obiady zdecydowanie lepiej tu smakują niż u mamy czy najlepszej babci.
Nawet podczas deszczowej pogody nie można się tu nudzić. Do dyspozycji jest cały stos różnorakiego rodzaju gier i pudełek z puzzlami do układania, a gospodarze oferują warsztaty ceramiki czy innego rękodzieła. Dzieci już wiedzą, że „farfurnia” to dawna nazwa miejsca, gdzie wyrabiano wyroby z porcelany, ale ta Farfurnia w Beskidzie Niskim to coś więcej niż tylko pracownia. To miejsce z duszą, w którym można posiedzieć i z którego nie chce się ruszać gdzieś dalej (oprócz oczywiście panów biegaczy, którzy w jeden dzień postanowili pokonać 70 km z Chyrowej do Komańczy). Co najwyżej możemy dać się namówić na spacer pełen wierszowanych zagadek, przygotowanych przez Dominikę Zarębę, autorkę wydawanych przez Bezdroża „Dzienników podróży” dla dzieci, mamę Jagody i Stasia, która zabrała nas na wędrówkę w poszukiwaniu skrawków mapy, zakończonej znalezieniem prawdziwego skarbu.
W niedzielę, gdy wyszło słońce, moglibyśmy pójść na wycieczkę na Cergową lub Piotrusia, dwie góry u stóp których położona jest Farfurnia, ale czy nie lepiej zamiast tonąc w błocie po obfitych opadach, udać się na pobliską nasłonecznioną trawiastą górkę, na której można spotkać pasące się czarne kozy, wejść na ambonę myśliwską, by poobserwować z góry okolicę, albo powspinać się na bele siana?
Bez telewizora, zasięgu telefonów i internetu dzieciaki same znajdowały sobie zajęcie. Rano, nawet w deszczu, wychodziły na samodzielny obchód okolicy. To nic, że wracały przemoczone i ubłocone – ważne, że zadowolone. Wieczór spędziły na przygotowaniu w tajemnicy przed dorosłymi quizu. Jak miał na imię towarzysz Hana Solo? Po kim Messi ma numer 10 w drużynie Barcelony? Ile niedźwiedź polarny zjada pingwinów na śniadanie? - z takimi pytaniami musieli poradzić sobie dorośli zaproszeni do wielkiej altany na turniej.
To był leniwy weekend w pięknym miejscu w Beskidzie Niskim. Czy warto było siedzieć trzy dni w Farfurnii? Dzieci znają odpowiedź na to pytanie. „Mamo, a czy możemy kiedyś pojechać tam na cały tydzień na wakacje? Tam jest tyle rzeczy do robienia” - entuzjastycznie podsumowały czas spędzony zdecydowanie nietypowo jak na naszą rodzinę, bo w jednym miejscu...
Warto tu zajrzeć:

Na wyjeździe nasze dzieci ubrane były w odzież Regatta. Marka ma bardzo duży wybór odzieży outdoorowej dla całej rodziny i do tego w przyjaznych cenach!
Jędruś sprawdził kurtkę 3 w 1, z wierzchu przeciwdeszczową, w środku ocieploną polarem. Kurtka wytrzymała poranny spacer w deszczu! Dzieci nie chciały odpuścić samodzielnej eksploracji okolicy gospodarstwa z mnóstwem zakamarków i górek, które kuszą, żeby się na nie wspiąć... Z kolei spodnie były prawie po pas utaplane w błocie. Do środka nic jednak się nie dostało. Dominika niezmiennie jest zachwycona oddychającymi koszulkami z interesującymi wzorami i uwielbia spodnie z kieszeniami z rozciągliwego materiału.
(kg)

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
