kronika rodzinna
2016-02-08
POLSKA: Cudze chwalicie, swego nie znacie, czyli wyprawa w nieznane dwa kroki od domu

Powszechne mniemanie jest takie, że najbardziej wartościowe wyprawy są te, które wyruszają w nieznane, eksplorują tereny, na których białego człowieka nie znano i odkrywają miejsca nie opisane jeszcze w przewodnikach. Śmiałkowie, którzy zdecydują się na taką ekspedycję, na pewno mogą liczyć na miano WIELKIEGO PODRÓŻNIKA. Ponieważ białych plam na mapie zostało już niewiele, zazwyczaj takie podróże trzeba odbyć w bardzo odległe i trudno dostępne miejsca.

Nasza rodzina także lubi odkrywanie nowych miejsc, szczególnie takich z dala od miast, związanych z przyrodą, a najlepiej z górami. Ciekawe, że często okazuje się, że informacji o takich atrakcjach musimy szukać na miejscu, bo nie znajdziemy ich w opisach atrakcji w publikowanych w Polsce przewodnikach najbardziej znanych wydawnictw. Skupiają się one na miastach i więcej się w nich pisze o kościołach niż o walorach przyrodniczych, nawet w krajach, w których parki narodowe są głównym magnesem przyciągającym turystów. Takie są nasze doświadczenia chociażby z naszych podróży do Skandynawii.

Wcale nie wyjeżdżamy daleko, a jednak odkryliśmy dla siebie mnóstwo ciekawych prawie dziewiczych miejsc wolnych od masowej turystyki. Jesteśmy także zwolennikami poszukiwania „białych plam” na mapie w najbliższej okolicy, chociażby w naszej Puszczy Niepołomickiej. Czasami wystarczy zrobić krok w bok, by odkryć dla siebie miejsca nieznane i poczuć się jak dawni odkrywcy.

Miejsce, które w najbliższym czasie mamy zamiar odkrywać, to Las Klonowski w okolicy Bochni. Jednoosobowa delegacja z naszej rodziny wraz ze znajomymi z grupy biegowej zrobiła już rekonesans :) Udaliśmy się tam w poszukiwaniu górek, których mało w naszej Puszczy Niepołomickiej. Aby dojechać w Beskidy, trzeba już zrobić większą wyprawę, a Lasek Wolski jest zbyt oblegany w weekendy przez spacerowiczów. Poza tym Las Wolski czy Tyniecki w Krakowie bardziej są zagrożone smogiem niż tereny okolic Bochni. Tam się faktycznie oddycha!

Pobiegaliśmy więc w niedzielę w Lesie Kolanowskim po - niespodziewanie dla mnie - całkiem wymagającym górzystym terenie, z widokami na przepiękne jary, których przekroczenie może dostarczyć wielu przygód, jak chociażby zapadnięcie się po kostki w błocie, wspinaliśmy się na strome ściany wąwozów, przekraczaliśmy strumienie, przebiegaliśmy przez mostki, podziwialiśmy zamarznięte jeziorka i dotarliśmy do naturalnego terenu obronnego, zamieszkanego w dawnych czasach, jednak nie mam o tym miejscu na razie zbyt wielu informacji. Mimo że spotkaliśmy na kilku spacerowiczów, to jednak większość ścieżek wydaje się mało uczęszczanych, a my jeszcze często nawet z tych ścieżek zbaczaliśmy, biegnąc bez mapy, trochę na wyczucie. Prawdziwa wycieczka biegowa!

Wyjeżdżałam z tamtego miejsca z poczuciem, że wiele miejsc jest tam jeszcze do odkrycia, jak choćby system tajemniczych betonowych schronów, których przeznaczenia do dzisiaj jednoznacznie nie ustalono, a o których informacje znalazłam w internecie:
http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=263&t=17089

Jest kilka szlaków rowerowo-narciarskich poprowadzonych na tym terenie i myślę, że zamiast spaceru po Puszczy, w któryś z najbliższych weekendów wybierzemy się jednak do Lasu Klonowskiego.



(kg)

 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...