kronika rodzinna
2015-04-27
POLSKA: Przehyba, Radziejowa i Wysoka w jeden dzień

Dzieci zostawiliśmy na weekend dziadkom i bez nich pojechaliśmy już w piątek do Szczawnicy. Plan mieliśmy dokładnie sprecyzowany: pokonać w sobotę ponad 43 kilometry w Beskidzie Sądeckim i Pieninach na trasie o przewyższeniach + 1925 m / – 1925 m.

Szczegółowy opis naszej trasy przedstawia się następująco:

Start z promenady nad Grajcarkiem w Szczawnicy. Trasa prowadziła najpierw żółtym szlakiem przez Bryjarkę i Bereśnik (843 m n.p.m.) w stronę Dzwonkówki, przy której zmieniliśmy szlak na czerwony i nim skierowaliśmy się w kierunku schroniska na Hali Przechyba (1175 m n.p.m.). Dalej wspinaliśmy się na Radziejową, najwyższy punkt na trasie (1262 m n.p.m.), mijaliśmy Wielkiego Rogacza i dotarliśmy na Przełęcz Gromadzką w Obidzy. Z Przełęczy skierowaliśmy się w stronę Małych Pienin. Tam czekało nas najgorsze podejście i ostre zejście w okolicach Wysokiej (1050 m n.p.m.). Kawałek za Wysoką skręciliśmy z grani do schroniska pod Durbaszką na mały odpoczynek. Ze schroniska większość dystansu to już bajka - niemal płaskie polany i - pojedyncze, aczkolwiek strome - szczyty. Za Szafranówką skręciliśmy w drogę poza szlakiem, która przez wąwóz wyprowadziła nas z powrotem na promenadę nad Grajcarkiem (na podstawie: biegiwszczawnicy.pl).

Tego dnia dopisała naprawdę przepiękna pogoda, a panoramy górskie były niezapomniane. Nigdy chyba wcześniej nie mieliśmy aż tak dobrej widoczności na Tatry w oddali. Niestety, zdjęć nie mieliśmy głowy robić. Aparatu nie wzięliśmy, by ograniczyć dźwigany ze sobą sprzęt do minimum, a telefony skrupulatnie wyliczały nam pokonany dystans oraz tempo głosem pani z endomondo. Szkoda im było przerywać. Trasę tę bowiem pokonaliśmy biegiem w ramach weekendowej imprezy biegowej Biegi górskie w Szczawnicy. Zdecydowaliśmy się wystartować w Wielkiej Prehybie na dystansie ponad 43 km. Darek zameldował się na mecie po 5 godzinach i 50 minutach, ja po 6 godzinach i 16 minutach.

 

Biegom w górach towarzyszy na końcu ogromna satysfakcja, że dało się radę, mimo wielokrotnych postanowień na trasie, że robi się to ostatni raz i zastanawiania się, po co nam to i czy nie lepiej przerzucić się na rower :)

 

Niesamowitą satysfakcję daje fakt, że pokonuje się w 6 godzin trasę, na którą normalnie potrzebowalibyśmy 2 dni. Taki urok biegania po górach. I chyba nawet po bieganiu jest się mniej zmęczonym niż po wycieczce pieszej :)

 

Fotki wypożyczone od Staszka Kutyły i Pauliny Szelerewicz-Gładysz z Niepołomice Biegają.

 

(kg)

 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...