Jeśli ma się w rodzinie małego piłkarza, a akurat odwiedza się miasto, które szczyci się najbardziej utytułowaną drużyną piłkarską w Portugalii, to nie można zrezygnować z wizyty na stadionie klubu i w muzeum przedstawiającym ponad 120-letnią historię piłki w Porto.
Estádio do Dragão znajduje się we wschodniej części miasta. Tuż obok zlokalizowana jest stacja metra o tej samej nazwie, więc trafia się tam bardzo prosto. Drogowskazy z obwodnicy Porto również kierują nas bezbłędnie do celu.
Stadion jest w stanie pomieścić ponad 50 tys. ludzi i faktycznie stojąc tuż pod nim, widać jego ogrom. Został wybudowany w 2004 roku na Mistrzostwa Europy i jest wysoko oceniamy w skali UEFA – może się pochwalić pięcioma gwiazdkami. Z zewnątrz niestety niewiele widać, bo ze wszystkim stron ma zadaszenie nad trybunami. Zapewne warto wybrać się na zwiedzanie zarówno stadionu, jak i szatni i trybun dla dziennikarzy z przewodnikiem. My niestety nie załapaliśmy się na odpowiednią godzinę (wycieczki startują z recepcji o godz. 11.00, 12.00, 14.00., 15.00, 16.00 i 17.00). Na szczęście zdążyliśmy tuż przed zamknięciem muzeum (czynne 7 dni w tygodniu w godz. 10.00-19.00, tylko w poniedziałki otwierają je później, o 14.30). Muzeum można zwiedzać samodzielnie lub z przewodnikiem (problemem jest to, że nie zawsze się utrafi na wycieczkę w j. ang.).

Odwiedzinami w muzeum byliśmy na tyle zachwyceni, że mamy mocne postanowienie wizytować tego typu obiekty w każdym mieście, które ma znaną drużynę piłkarską. Zarówno dla zakręconego na punkcie piłki Jędrka oraz taty kibica, jak i dla mamy oraz siostry, które piłką się za bardzo nie emocjonują, było to mocne przeżycie. Muzeum FC Porto to po prostu nowoczesna ekspozycja multimedialna, która pokazuje nie tylko najlepsze momenty z historii klubu, ale także związek z miastem oraz przekonuje, jak do sukcesów przyczyniają się nie tylko piłkarze, ale także ich trenerzy, prezydenci klubowi, a przede wszystkim kibice.

Zobaczymy w muzeum dokumenty, trofea, puchary, obrazy, zdjęcia i wszelkie pamiątki z przeszłości i działalności także poza piłkarskiej (FC Porto trenuje również sportowców innych dyscyplin). Można by to wyeksponować w zwyczajnych nudnych gablotach i na tym poprzestać. My jednak przechadzamy się oświetlonymi stonowanym światłem korytarzami, stąpamy ścieżką gwiazd pod konstelacją Smoka, oglądamy gadający hologram i docieramy do sali, gdzie zewsząd bombardują nas obrazy i dźwięki z najważniejszych momentów w historii klubowej. Nowoczesną prasówkę urządzamy sobie na ekranie dotykowym, a na bieżąco możemy głosować na najlepszą 11-stkę piłkarzy FC Porto.

A kto dostąpił wyróżnienia spośród wszystkich, którzy kiedyś grali w FC Porto? Odnajdujemy wśród zawodników informacje na temat Józefa Młynarczyka, rewelacyjnego polskiego bramkarza, który z portugalskim klubem zdobył wiele tytułów. Do Porto trafił w 1986 roku. Uhonorowano go nawet zaszczytnym miejscem na dachu autobusu, gdzie stoją piłkarze świętujący po zwycięstwie w Pucharze Mistrzów. To właśnie Młynarczyk trzyma trofeum. Do autobusu można wsiąść, przysiąść na ławce i poczuć się częścią ekipy.

27 przystanków tematycznych na trasie, każdy inny i wyjątkowy. Aż trudno je wszystkie opisać. Największą jednak pamiątką z wycieczki jest zdjęcie z wybranym piłkarzem. Co prawda fotkę przy wyjściu robią tylko nam, a zawodników dokładają komputerowo, ale wygląda jakbyśmy faktycznie stali obok np. Ikera Casillasa. To jego wybrał Jędrek.

Przydatna strona: muzeumfcporto.pt
(kg)

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
