kronika rodzinna
2016-04-05
PORTUGALIA: Winna dolina rzeki Douro

Będąc w okolicy Porto prędzej czy później trafi się nad brzeg rzeki Douro. To najdłuższa rzeka Portugalii, która płynie od Hiszpanii aż do Atlantyku. Jej długość wynosi 230 km.

Nasza kwatera mieściła się niedaleko ujścia Douro do Atlantyku (LINK), a rozwój pobliskiego miasta Porto nierozerwalnie związany był i nadal jest z dostawami winogrona z upraw rozmieszczonych na jej brzegach. Na początek więc naszego tutaj pobytu postanawiamy odbyć popołudniową wycieczkę samochodową, by przyjrzeć się rzece i okolicy nieco bliżej.

Region winiarski rzeki Douro jest najstarszym uznanym oficjalnie regionem na świecie. Został powołany przez wpływowego arystokratę portugalskiego, markiza de Pompal, w 1756 roku. Uprawom sprzyja tylko pozornie nieurodzajne łupkowe podłoże, nasłonecznienie stoków oraz łagodny klimat, ponieważ dzięki ukształtowaniu terenu nie docierają tu silne wiatry znad Atlantyku.  Wina produkowane z uprawianych tu odmian winorośli to słynne porto oraz mnóstwo dostępnych w sklepach rodzajów sygnowanych nazwą Douro. Region ten jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 



Ruszamy więc na podbój doliny, choć ze świadomością, że nie dotrzemy do jej najpiękniejszych rejonów, bo te zaczynają się dopiero 100 kilometrów od ujścia, około miejscowości Mesão Frio. Wybieramy krętą malowniczą drogę biegnącą lewym brzegiem rzeki. Jedzie się nią bardzo wolno, a nadzieje, że podczas popołudniowej wycieczki dotrzemy do najbardziej znanej części pierzchają coraz bardziej, ale nie żałujemy decyzji, bo od samego początku towarzyszą nam malownicze widoki. Inną opcją, która pozwala dotrzeć do winnic Douro, jest wybranie autostrady biegnącej od Porto do Amarante i potem odbicie do Mesão Frio. Z Porto można także zrobić sobie wycieczkę stateczkiem wycieczkowym połączoną z degustacją win. Niektórzy docierają tu (lub wracają) kolejką.

 



My nastawieni byliśmy po prostu na przejażdżkę, mającą na celu rozejrzenie się po okolicy. Nie zatrzymywaliśmy się w okolicznych miejscowościach, bo też nie uchodzą za szczególnie atrakcyjnie. Większą atrakcję stanowiła dla nas jazda brzegiem rzeki oraz od czasu do czasu pokonywanie mostów. Dojechaliśmy około 50 kilometrów w głąb doliny, ale trwało to tak długo, że nie pozostało nam nic innego niż w pewnym momencie zawrócić. Na osłodę pozostają nam takie oto filmiki znalezione w sieci, przedstawiające uroki górnego nurtu Douro.

https://www.youtube.com/watch?v=cUY9Qvx8oVs

Dopełnieniem było smakowanie porto, które przypomina nieco dziadkową nalewkę i szczególnie przypadł do gustu żeńskiej części naszej ekipy. Panowie w ramach eksperymentu zakupili najtańsze wino Douro za 1,5 euro i byli bardzo pozytywnie zaskoczeni jego smakiem. Tak więc gorąco polecamy i dolinę Douro, i wina z tego rejonu.

 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...