kronika rodzinna
2021-06-22
ROWER: Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd w 3 dni

Rejon Jury Krakowsko-Częstochowskiej znamy dość dobrze - głównie z wyjazdów wspinaczkowych, pieszych, biegowych, ale też rowerowych. Musimy przyznać, że rowerowo Jura nie kojarzyła nam się przez długi czas zbyt dobrze.

Z poprzednich wypadów zostały w głowach wspomnienia piachów na szlaku i trudności w poruszaniu się z przyczepką rowerową. Ale to było długie lata temu. W międzyczasie szlak zyskał nowe oblicze, a dzieci podrosły na tyle, że zamiast w przyczepce, same podróżują na rowerze i są w stanie bez problemu dotrzymać nam kroku. Stąd pomysł na wypad rowerowy w długi weekend i pokonanie Jurajskiego Rowerowego Szlaku Orlich Gniazd w 3 dni.

 



Opis szlaku

Jurajski Rowerowy Szlak Orlich Gniazd liczy 190 km. Prowadzi od Częstochowy do Krakowa w bardzo malowniczym terenie: z widokami na skały, wśród ostańców, jurajskich zamków, ruin i dawnych strażnic, z możliwością zwiedzenia jaskiń i innych atrakcji na trasie. Jakiś czas temu szlak zyskał nowe oblicze, ścieżki w wielu miejscach zostały utwardzone, a niekiedy powstały nawet zupełnie nowe asfaltowe odcinki przygotowane specjalnie pod rowerzystów. Nadal jednak jest sporo przejazdów o kamienistym podłożu, nierównościach, z wystającymi korzeniami. Dla jednych udręka, dla innych – atrakcja. Tym bardziej że te bardziej dzikie odcinki prowadzą w pięknym krajobrazowo terenie. Nie zabraknie także słynnego na Jurze piachu. Musimy się też nastawić na przejazdy drogami z normalnym ruchem samochodowym. Nie jest to bowiem trasa całkowicie odizolowana. Uciążliwe podjazdy, ale potem piękne zjazdy – to specyfika szlaku, którą trzeba zaakceptować. Pod tym względem nie jest to na pewno szlak łatwy i przyjemny, choć oczywiście bardzo piękny!

 





Z Częstochowy do Krakowa czy z Krakowa do Częstochowy

Wiele osób ma dylematy, który kierunek jazdy wybrać. Teoretycznie szlak wiedzie z Częstochowy do Krakowa, ale tak naprawdę nie ma znaczenia, w którą stronę się jedzie. Różnica przewyższeń jest podobna, a na trasie i tak co rusz będziemy to podjeżdżać pod jakąś górkę, a potem - w nagrodę - zjeżdżać. Być może dla osób z Krakowa i okolic łatwiej jest zaplanować przejazd pociągiem do Częstochowy na start, a potem powrót rowerem do Krakowa, do domu, nie martwiąc się o połączenia na koniec. Swoją drogą bilety na bezpośrednie połączenia między Częstochową a Krakowem warto rezerwować wcześniej, bo może zabraknąć miejscówek na rowery, jest ich ograniczona ilość. Większe możliwości pod tym względem oferują połączenia z przesiadką w Katowicach, ale w tym wypadku godziny nie zawsze są dogodne.
Pod względem trasy trzeba się nastawić, że trasa od strony Częstochowy jest teoretycznie łatwiejsza jeśli chodzi o podłoże (większa ilość odcinków asfaltowych i utwardzonych ścieżek), na pewno odcinek Kraków – Olkusz jest zdecydowanie bardziej wymagający. Warto więc przed wyjazdem rozważyć, czy chcemy mieć łatwiej na starcie, czy na końcu trasy.
My przez zbieg różnych okoliczności pojechaliśmy odwrotnie niż planowaliśmy – ostatecznie z Krakowa do Częstochowy i chyba się cieszymy, że tak to się nam ułożyło. Na koniec mieliśmy łatwiej, a początkiem trasy o trudnym podłożu, ale za to w pięknym terenie od strony Krakowa, mieliśmy przynajmniej siłę się cieszyć.

 



Jak zaplanować noclegi?

W wyprawach sakwiarskich kiedyś kochaliśmy wolność wyrażającą się w podróżowaniu przed siebie i nocowaniu w miejscu, do którego udało nam się dotrzeć, najlepiej pod namiotem, bo miejsce pod namiot zawsze się przecież gdzieś znajdzie – czy to na dziko, czy na polu namiotowym. Turystyka rowerowa z dziećmi generuje jednak większą ilość sprzętu biwakowego i staramy się tego ostatnio unikać. Udaje się nam odchudzać maksymalnie bagaż i dlatego noclegi na trasie zaplanowaliśmy na kwaterach. Na Jurajskim Rowerowym Szlaku Orlich Gniazd jest to lepsze także z tego względu, że szlak jest dość trudny dla sakwiarzy podróżujących z dużą ilością sprzętu – ścieżki nie są najłatwiejsze i podjazdy dają się we znaki.
Jeśli jednak planujecie noclegi pod dachem, to warto wcześniej je zarezerwować, bo w sezonie, a szczególnie w weekendy, może być problem z wolnymi miejscami. Jura Krakowsko-Częstochowska to bardzo ładny rejon, oblegany przez wspinaczy, ale też zwykłych turystów.
Jeśli rozbije się przejazd przez Jurę na 3 dni, to optymalnymi miejscami na nocleg wydają się Olkusz oraz okolice Podlesic / Mirowa. Od Krakowa do Olkusza nie ma zbyt wielkiego wyboru możliwości noclegowych, z kolei na Jurze Środkowej jest ich więcej, ale też jest więcej chętnych, by z nich skorzystać, bo jest to bardziej turystyczny rejon.

 



Ile dni przeznaczyć na przejazd?

Zazwyczaj przejazd Jurajskim Szlakiem Rowerowym rozkłada się na 2-3 dni. Z naszą młodzieżą (13 i 15 lat) daliśmy radę zrobić ten szlak w 3 dni, dzieląc go na odcinki: Kraków – Olkusz (67 km), Olkusz – Żarki (74 km), Żarki – Częstochowa (50 km). Zapewne dla wielu osób dwa dni będą wystarczające. Natomiast gdybyśmy mieli do dyspozycji więcej czasu i jeśli planowalibyśmy przejazd tym szlakiem po raz kolejny, na pewno podzieliliśmy go na cztery dni. Dzięki temu mielibyśmy więcej czasu na zwiedzanie atrakcji po drodze, nie skupialibyśmy się jedynie na samym przejeździe rowerowym. A jest sporo do zobaczenia!!!

 



Oznaczenia

Oznakowanie trasy jest wręcz wzorcowe. Będą prowadziły nas w terenie znaczki czerwone z rowerzystą – wymalowane na drzewach lub na tablicach. W zasadzie nie można się zgubić. Zaznaczony jest każdy zakręt. Do tego mamy informacje odnośnie ilości kilometrów do celu i najbliższych atrakcji. Co więcej, jeśli jakieś ciekawe miejsce jest oddalone od szlaku, ale w jego pobliżu, mamy taką informację wypisaną na tablicy z ilością metrów do atrakcji. W ten sposób można zboczyć do strażnicy Ryczów, skały Okiennik, Pustyni Siedleckiej i wielu innych ciekawostek. Jest tego tak dużo, że nie sposób wszystkiego zobaczyć. Dlatego właśnie sugeruję rozłożenie sobie przejazdu szlakiem na większą ilość dni.

 



Co można zobaczyć na trasie lub nieco zbaczając z niej?

Dzień 1, Kraków-Olkusz, 64 km:
- świetne krajobrazy skalno-polne okolic Brzoskwini i Nielepic,
- punkt widokowy z platformą obserwacyjną gdzieś mniej więcej w tej okolicy,
- przepiękne lasy Garbu Tenczyńskiego z siatką krzyżujących się różnych szlaków,
- unikatowa Brama Zwierzyniecka w Tenczynku,
- zamek Tenczyn w Rudnie,
- uzdrowiskowa miejscowość Krzeszowice (dobre miejsce na obiad),
- sanktuarium w Paczółtowicach,
- Dolina Eliaszówki: klasztor w Czernej, pustelnie, źródełko miłości, wodospad,
- odbicie na Dolinę Racławki,
- Skała Powroźnikowa w okolicy Racławic,
- atrakcje Olkusza, m.in. nowa trasa podziemna.

Dzień 2, Olkusz – Żarki, 74 km:
- zamek Rabsztyn pod Olkuszem,
- ruiny zamku Bydlin,
- okopy i ziemianki z czasów I wojny światowej w lesie wokół zamku,
- Dolina Wodącej,
- skała Biśnik z jaskiniami,
- zamek Pilcza w Smoleniu,
- strażnica Ryczów,
- zamek Ogrodzieniec w Podzamczu (najbardziej imponujący),
- skały i wspinacze wokół zamku,
- słynna skała Okiennik,
- zamek w Morsku,
- atrakcje Podlesic, jak skały i widoki z Góry Zborów,
- gród na górze Birów,
- bliźniacze zamki Mirów i Bobolice.

Dzień 3 Żarki – Częstochowa, 50 km:
- kamienne stodoły i Muzeum Dawnych Rzemiosł Stary Młyn w Żarkach,
- ruiny tajemniczego zamku Ostrężnik na szczycie skały, ponoć zbójeckiego,
- jaskinia Ostrężnik, dawne lochy pod zamkiem,
- skała Diabelskie Mosty, na której Zygmunt Krasiński kazał zbudować drewniane kładki,
- inne skały i las w rezerwacie Parkowe niedaleko Złotego Potoku,
- Jaskinia Niedźwiedzia w rezerwacie,
- Pałac Raczyńskich, dworek Krasińskich i park w Złotym Potoku,
- słynna Aleja Kasztanowa,
- Pustynia Siedlecka, choć mniej znana niż Błędowska, również efektowna,
- najpiękniejszy po Ogrodzieńcu zamek w Olsztynie wraz z terenami skalnymi wokół!!!

Podsumowując, atrakcji jest całe mnóstwo, na pewno nie wymieniliśmy wszystkich. Niektóre są dostępne tuż przy szlaku i bezpłatne, do innych trzeba podjechać, zapłacić za wstęp, zostawić w bezpiecznym miejscu rowery i poświęcić minimum godzinę na zwiedzanie. Jest to spory dylemat czasowy, jeśli jesteśmy zakochani w turystyce rowerowej i sprawia nam frajdę nie tylko samo jeżdżenie, ale także docieranie do ciekawych miejsc. W każdym razie my planujemy powtórkę wypadu na Jurę, ale już w wersji samochodowej, by dotrzeć do wszystkich pominiętych atrakcji.

Szlak Orlich Gniazd polecam szczerze każdemu. Także w wersji pieszej, która pod względem krajobrazowym jest ponoć jeszcze piękniejsza!

Interaktywną mapę szlaku znajdziecie tutaj:
https://orlegniazda.pl/route/12398/szlak-rowerowy-orlich-gniazd


Track gpx tutaj:

https://compass.krakow.pl/pl/n/32?fbclid=IwAR3S8llXwJv227nxbvkfHsNbhsbk-18H7SWZDwuV0lBTlDnNPBjF-Ze6kCM



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Przedstawiam pomysł na jednodniową objazdową wycieczkę w okolicach Borów Tucholskich.

Do Borów Tucholskich przyjechaliśmy skuszeni opisami szlaku rowerowego „kaszubska marszruta”. Na miejscu okazało się, że „kaszubska marszruta” nieco odbiega od naszych wyobrażeń w głowach, ale...

Szlak prowadzi jak po sznurku przez miejscowości uzdrowiskowe i do poszczególnych zdrojów oraz ujęć wody mineralnej

W Gruzji wchodzi na Kazbek, wspina na Uszbę, wędruje podczas wielodniowego trekkingu ze Stepancminda do Omalo. Ale można inaczej...

Na Cergową (716 m n.p.m.) można dotrzeć z czterech stron świata. Na jej szczycie krzyżują się bowiem szlaki..

...
...
...
...