kronika rodzinna
2016-10-17
TOSKANIA: San Gimignano – kamienne wieże

Niemal w każdym mieście w Toskanii znajdziemy jakąś wieżę, ale najwięcej jest ich chyba w San Gimignano. W przeszłości było ich ponoć 72, do naszych czasów dotrwało 14.

Do tej pory widoki wznoszących się ponad zabudowaniami wież znaliśmy z Kaukazu. Turyści pokonują trudną trasę prowadzącą z Mestii do Ushguli w Gruzji, żeby zobaczyć słynną ufortyfikowaną wioskę, w której czas się zatrzymał. Na przejazd niecałych 50 kilometrów potrzeba 2-3 godzin. A wcześniej musimy przecież jeszcze dotrzeć przez góry do Swanetii drogą pełną zakrętów, której pokonanie zajmuje nawet 5 godzin - jeśli nie zdarzy się jakieś obsunięcie terenu i przejazd nie zostanie zablokowany. Konkluzja jest taka, że widok swaneckich wież na tle ośnieżonych szczytów Kaukazu jest może niezapomniany, ale San Gimignano jest zdecydowanie łatwiej dostępne.

 

Podobieństwa pomiędzy wieżami Mesti a tymi w San Gimignano nie tylko mnie rzuciły się w oczy. To dwa miasta partnerskie.

Miasteczko jest niewielkie i dlatego chyba tak urokliwe. Prędzej czy później trafimy na główny plac – Piazza del Duomo, gdzie znajdują się wszystkie najważniejsze zabytki, czyli Kolegiata Najświętszej Marii Panny oraz dawna i nowsza siedziba władz (Palazzo del Podestà i Palazzo Comunale). To właśnie tu dostrzeżemy największe nagromadzenie wież. Jeśli zależy nam na zobaczeniu ich z dalszej perspektywy, warto wybrać się uliczką prowadzącą do La Rocca, ruin XIV-wiecznej fortecy, malowniczo położonej w gaju oliwnym (mniej niż 10 minut marszu, wstęp bezpłatny).

 



Widoki na okolicę będziemy mieć także z wieży Palazzo Comunale, zwanej Torre Grossa, która wygrała ostatecznie walkę pomiędzy mieszczanami i rodami rycerskimi na najwyższą budowlę w mieście. Liczy 54 metry, a wstęp na nią kosztuje 7 euro. Dawny ratusz mieści również muzeum miejskie oraz galerię malarstwa.

Tuż obok Piazza del Duomo znajduje się plac della Cisterna, który swą nazwę zawdzięcza studni. Miejsce sławne wcale nie ze względu na Muzeum Tortur czy kolejne wieże, ale z powodu najlepszej lodziarni w Toskanii (Gelateria Dondoli). Niektórzy uważają nawet, że podawane tu lody są najlepsze na świecie. Spróbowaliśmy – były pyszne! Zadziwiające, że obok znajdował się inny lokal, jak wynikało z napisów na szyldzie, również aspirujący do tego zaszczytnego tytułu, ale świecił pustkami, natomiast przed Dondoli zawsze stała kolejka.

 



Tym, którzy zamiast wypoczynku na schodach kolegiaty, stopniach cysterny czy też przy stoliku jednej z knajpek, wolą spacery urokliwymi uliczkami, polecamy trasę oznakowaną jako „della mura”. Spacer nie zajmie nam więcej niż dwie godziny. W San Gimignano na pewno się nie zgubimy, bo miasteczko jest niewielkie. Nawet jeśli wybieraliśmy przejścia jakimiś zaułkami, to i tak ostatecznie trafialiśmy na Piazza del Duomo lub Piazza della Cisterna. Trzecim placem, na który warto zajrzeć, jest Piazza Sant'Agostino z kościołem upamiętniającym św. Augustyna. Polaków chyba jednak bardziej zainteresuje fakt, że niedaleko znajduje się tablica przypominająca o tym, że w mieście wielokrotnie bywał Jarosław Iwaszkiewicz, polski pisarz oczarowany Włochami i Toskanią. Inna ciekawostka interesująca dla polskich turystów - z San Gimignano pochodził niejaki Filippo Bounacorsi, Polakom bardziej nazwy pod przybranym imieniem Kallimach. Ceniony humanista i nauczyciel królewskich synów przyczynił się do rozpropagowania humanizmu w Polsce.

 



San Gimignano to miasteczko w Toskanii, które najbardziej wryło nam się w pamięć, chyba ze względu na średniowieczne wieże, których we Włoszech w takim aż nagromadzeniu się nie spodziewaliśmy. Musimy przyznać, że kolejne poznawane miasteczka zlały nam się w jedno, a widok wież oglądanych z Piazza del Duomo czy zamku La Rocca wciąż mamy przed oczami.

 

(kg)

 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...