kronika rodzinna
2016-10-16
TOSKANIA: Siena – średniowieczne miasto św. Katarzyny

Podobnie jak we Florencji, również na Sienię najpierw spojrzeliśmy z daleka. Przy punkcie widokowym obok fortecy Medyceuszy mieszczą się parkingi, skąd na zwiedzanie miasta można udać się pieszo (ruch samochodowy na starówce jest zakazany). To nie koniec podobieństw – w panoramie także dominuje pięknie ozdobiona katedra, ale charakter miasta jest już zupełnie inny. Siena zachowała średniowieczną zabudowę. Przegrała walkę z Florencją o dominację w regionie, musiała uznać wyższość konkurenta i mu się podporządkować. Do tego czarna zaraza przetrzebiła ludność i miasto przestało się rozwijać. Mimo że wcześniej zarabiano tu na operacjach finansowych, zabrakło w pewnym momencie funduszy i mecenasów nowej sztuki. Renesans dominuje we Florencji, a Sienia przy niej to biedniejsza siostra, taka trochę zaściankowa, mniej wystrojona i na pokaz. Turystów tu zdecydowanie mniej, co akurat wielu sobie chwali - często słyszy się opinie, że Siena jest zdecydowanie bardziej klimatyczna i przyjemniejsza do zwiedzania. Faktycznie, mamy wrażenie, że miasto żyje swoim życiem, a nie turystami i na pokaz. Wielu jednak osobom wąskie uliczki z wysokimi domami wydają się zbyt mroczne, a ich labirynt przyprawia o zawrót głowy. Florencja jest jaśniejsza i przez to pozytywniej nastrajająca do życia. Siena bardziej zwraca się w przeszłość.

 



Sieneńczycy swój rodowód wywodzą od słynnych rzymskich bliźniąt - Remusa i Romulusa. Synowie tego pierwszego musieli uciekać z miasta przed zemstą stryja. Zaszyli się w niedostępnym górzystym terenie, gdzie wznieśli zamek. Od imienia jednego z nich – Senio – wzięła się nazwa miasta, a wilczyca karmiąca bliźnięta stała się symbolem Sieny. Przechadzając się po mieście zobaczymy przynajmniej kilka pomników przedstawiających tę scenkę. Faktycznie wykopaliska poświadczają, że już w czasach etruskich, a potem rzymskich istniała tu osada. Okres prosperity nastąpił wtedy, gdy Siena funkcjonowała jako republika w XII i XIII wieku. Zarabiano na operacjach finansowych. Do dziś funkcjonuje tu najstarszy w Europie bank Monte Paschi di Siena, który swą nazwę zawdzięcza... pastwiskom, z których czerpał dochody.

 



25 marca 1347 roku urodziła się w Sienie – jako jedna z 25 rodzeństwa - św. Katarzyna, mistyczka obdarzona stygmatami, chyba najsłynniejsza mieszkanka miasta. Będąc analfabetką dyktowała listy wysyłane potem do najważniejszych osobistości ówczesnej Europy, które to działania miały wpływ na decyzje podejmowane przez monarchów i papieży (jak np. powrót papieża z Awinionu do Rzymu). Zmarła w wieku zaledwie 33 lat, prawdopodobnie zagłodziwszy się na śmierć. Zwykła się modlić w kościele św. Dominika o surowej bryle i zaskakująco przestronnym wnętrzu. Po prawej stronie nawy głównej przechowywana jest zasuszona głowa świętej – widok dość makabryczny. Zainteresowani jej życiem mogą odwiedzić dom, w którym mieszkała, zamieniony obecnie w sanktuarium, gdzie obejrzymy freski opowiadające obrazem jej historię. Obowiązuje tu zachowanie powagi – pilnują tego surowo siostry opiekujące się miejscem.

Katarzyna wolała kościół św. Dominika, bo był położony niedaleko jej domu, ale odwiedzała również sieneńską katedrę, zbudowaną w latach 1215-1264. Podchodząc na plac katedralny schodami od strony baptyserium (położonego nietypowo, bo poniżej budynku katedry), spróbujmy wypatrzeć krzyżyk na jednym ze stopni. To w tym miejscu miała upaść święta kuszona przez diabła.

 



Rok po jej urodzeniu porzucono ambitne plany rozbudowy najważniejszej świątyni Sieny. Obecny kościół miał zostać przekształcony w zaledwie nawę nowo powstającego dzieła architektonicznego rozmachem mającego zdominować konkurencyjną katedrę we Florencji. Ta we Florencji - ze swoją swego czasu największą kopułą w Europie - ma się dobrze, a w Sienie pozostały jedynie zaczątki murów i nieukończona fasada pełniąca obecnie funkcję punktu widokowego. Dostęp do nich możliwy jest z pobliskiego Muzeum Katedralnego, wkomponowanego w zabudowę. Niepotrzebnie sieneńczyków poniosła fantazja, bo stara katedra zdobieniami elewacji robi niesamowite wrażenie, a wnętrza jeszcze większe, szczególnie gdy odsłonięta jest marmurowa posadzka (tylko przez kilka tygodni w roku).

 



Najważniejszy plac Sieny to Campo. Ma niezwykły kształt, porównywany przez niektórych do muszli. Słynie on z „palio” - konnej gonitwy, w której biorą udział przedstawiciele 10 kontrad, czyli dzielnic. Wszystkich jest 17, dlatego konieczne jest losowanie. Na ten czas trasa naokoło zostaje wysypana piaskiem, a impreza wcale nie jest robiona pod turystów. Wzbudza wielkie emocje, a nawet histerię wśród mieszkańców. Pokazy odbywają się jedynie dwa razy do roku: 2 lipca i 16 sierpnia. W tym roku oba wyścigi wygrała ta sama kontrada i jest to niebywały powód do dumy. Nie ma tu nagród pieniężnych, jedynie chwała dla całej dzielnicy. Oprócz zawodów konnych możemy podczas palio podziwiać niezwykłe pokazy żonglowania proporcami.

 

 

Każda z kontrad ma swój niepowtarzalny wzór z godłem, najczęściej zwierzęcym – gęsią, ślimakiem, żyrafą czy nawet smokiem. Zobaczymy takie proporce wywieszone na murach kamienic albo na ulicach, obserwując przygotowującą się do uroczystych pokazów młodzież. Ćwiczących widzieliśmy na dziedzińcu domu św. Katarzyny. Musimy przyznać w tym miejscu rację tym, którzy twierdzą, że Siena jest mniej turystyczna niż Florencja. Nauka rzucania flagami, którą mieliśmy okazję oglądać, zdecydowanie nie była robiona na pokaz, a grupka turystów z aparatami fotograficznych mocno zawstydziła młodych adeptów pobierających nauki od starszych kolegów. I to sienieńskie wspomnienie z domu św. Katarzyny pozostanie z nami już na zawsze jako najważniejsze z całej wizyty w Sienie.


(kg)

 
 Widok na Sienę spod fortecy Medyceuszy
 Uliczki Sieny
 Panorama na stare miasto
 Panorama na stare miasto
 Katedra
 Zabudowa Sieny jest głównie średniowieczna
 
 Na dziedzińcu domu św. Katarzyny - nauka żonglowania proporcami
 Wysokie kamienice wzdłuż wąskich uliczek
 Przy jednym z placy
 Najstarszy bank w Europie nieprzerwanie działający
 Przy jednej z uliczek w pobliżu Campo
 Wilczyca karmiąca bliźnięta - symbol Sieny
 
 Taka jest Siena
 Włoskie słodycze - mniam!
 Tu można kupić lokalne produkty spożywcze
 Fasada katedry
 Zbliżenie na fasadę katedry
 Krzyżyk św. Katarzyny
 
 Na placu Campo, zbliżenie na dobudowaną do wieży ratuszowej loggię
 Wieża ratuszowa, zwana wieżą żarłoka
 Plac Campo o charakterystycznym kształcie muszli
 Podział Campo na 9 części - od Rady Dziewięciu, która sprawowała władzę w Sienie
 Niezwykłe mury niedokończonej katedry
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...