kronika rodzinna
2015-10-06
SŁOWACJA: Koszyce – urokliwe miasto najstarszego w Europie maratonu

Koszyce, drugie co do wielkości miasto na Słowacji, ze względu na odnowioną starówkę uważane jest za najpiękniejsze w kraju. Na pewno warte jest odwiedzin i pomyszkowania po bocznych uliczkach odchodzących od ulicy Głównej (Hlavnej). Przyjeżdżając do Koszyc na maraton zupełnie nie byliśmy przygotowani na to, że spędzimy weekend w tak uroczym mieście.

Mieliśmy je zwiedzać z przewodnikiem słowackim, ostatecznie jednak okazało się, że sami poszwendaliśmy się tu i ówdzie, nie korzystając nawet z przewodników papierowych, które zapomniane zostały na półce w domu. Przeglądając je po powrocie, przekonaliśmy się, że najważniejsze obiekty jednak zobaczyliśmy. A były to:

Gotycka katedra św. Elżbiety (Dóm sv. Alžbety)
Obiekt, którego nie ma szans pominąć podczas zwiedzania. Ogromna, strzelista, z wieżyczkami pnącymi się w górę, z mnóstwem szczegółów architektonicznych na elewacji. Przy tym zewnętrznym bogactwie wnętrze prezentuje się dość ascetycznie. Nie można zapomnieć o wejściu na samą górę Zygmuntowej wieży. Po drodze mija się różne pomieszczenia, m.in. to, w którym umieszczono dzwony. Widok ze szczytu wieży na starówkę niezapomniany.

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



Wieża św. Urbana
Tuż obok katedry stoi osobny budynek w zupełnie innym niż katedra stylu, więc nie od razu można się domyślić, że to dzwonnica. Pierwotnie z XIV wieku, została przebudowana w stylu renesansowym. Sam XVI-wieczny dzwon - Urban - umieszczono obok wieży na postumencie, natomiast w dzwonnicy wisi jego replika. Został uszkodzony podczas pożaru w latach 60. XX wieku i nie nadaje się już do dzwonienia. Teraz można go dotykać, wspinać się na niego i poczuć jego pięciotonową moc.

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



Grająca fontanna
Tuż obok katedry i dzwonnicy mieści się zacieniony skwerek, którego główną atrakcją jest fontanna tryskająca strumieniami wody w rytm muzyki z pobliskich głośników. Wieczorem można docenić jej urok w pełnej krasie, bo podświetlona jest wtedy kolorowymi reflektorami. Dodatkową atrakcją jest wygrywany co godzinę krótki koncert muzyki kurantowej. Dzwony i dzwonki umieszczone są na instalacji w kształcie drzewa.

 

Teatr im. Janko Borodáča
Przebywając na skwerku ma się po jednej stronie katedrę św. Elżbiety, a po drugiej inny imponujący budynek, zwracający uwagę swoją architekturą. To wybudowany w XIX wieku przez węgierskiego architekta Teatr Państwowy. Początkowo grano tu przedstawienia w języku węgierskim (Koszyce są oddalone tylko 20 km od granicy węgierskiej i swego czasu wchodziły w skład państwa węgierskiego, a później również Austro-Węgier).

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



Kamienice przy ul. Hlavnej
Wzdłuż ulicy Hlavnej znajdziemy nie tylko mnóstwo knajpek i markowych sklepów, ale przede wszystkim piękne kamienice, z których najstarsza – o pięknej gotyckiej architekturze - pochodzi z XV wieku! W Pałacu Rakoczego natomiast mieści się obecnie bardzo ciekawe Słowackie Muzeum Techniki. Przy okazji remontu znaleziono tu złoty skarb: ok. 3 tysiące złotych monet z XV-XVII wieku, które teraz można oglądać w Muzeum Wschodniosłowackim przy Nam. Maratonu Meru.

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



Ulica Rzemiosł – Hrnčiarska
Najbardziej chyba urokliwym zakątkiem Koszyc jest ulica Hrnčiarska: wąska, z małymi kolorowymi domkami i – przede wszystkim – pracowniami rzemieślników i sklepikami, w których można kupić ich wyroby. Obowiązkowe miejsce na zakup oryginalnych pamiątek. Gorąco polecamy ceramiczne wrony – symbole miasta lub metalowe kowalskie wyroby.

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl

 

 

Baszta Kata i Dom Rakoczego

W tej okolicy zobaczymy najlepiej zachowane mury obronne miasta. Mieści się tu kilka muzeów (niestety zamkniętych w poniedziałek!). Warto wejść na dziedzinec za Basztą, bo znajdziemy tam przedziwny dom - jest to kopia tego, w którym zamieszkiwał w Turcji przywódca powstania antyhabsburskiego książę Franciszek II Rakoczy, przebywając na wygnaniu. Jego pomnik zobaczymy przed budynkiem obwieszony węgierskimi flagami. To przecież narodowy bohater węgierski nie słowacki :)

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



Miasto w trakcie krótkiej weekendowej wizyty zachwyciło nas, ale przecież nie zwiedzanie było naszym głównym celem. Był to kolejny wyjazd grupy "Niepołomice Biegają", który możemy określić jako turystykę maratonową. A Koszyce na taką turystykę nadają się szczególnie, bo odbywa się tu najstarszy w Europie maraton – nieprzerwanie od 92 lat! Miasto niewątpliwie maratonem żyje. Do listy zatem wymienionych wyżej zabytków, musimy dodać atrakcje maratońskie: pomnik maratończyka z wypisanymi na tablicach nazwiskami zwycięzców (było wśród nich sporo Polaków, choć ostatnie lata należały do Kenijczyków), umieszczone na stałe przy ulicy słupki z oznaczeniami kilometrów, które pozostały do przebycia do mety, plac muzealny o nazwie Maraton Pokoju. Obiektów ze słowem „maraton” w nazwie jest więcej: są to knajpki, hotele, a nawet apteka! W pierwszą niedzielę października mieszkańcy wychodzą na ulice i dopingują maratończyków na całej trasie. Przed metą biegnie się ulicą Hlavną w szpalerze ludzi. Wspaniała atmosfera do bicia rekordów, choć w ostatni weekend nie udało się zrobić rekordu trasy ani pierwszemu Kenijczykowi, ani nam - Darkowi i mnie - pobić swoich życiówek. Liczy się to jednak, że cała ekipa dotarła do mety, a wspaniałe było słyszeć doping naszych niepołomickich biegaczy oraz przypadkowych Polaków na trasie. Ze Słowakami można się było napić piwa, które podawali zmęczonym biegaczom:)

 

Fot. Kamila Gruszka / barswiat.pl



W ramach weekendu biegowego mieliśmy swoich reprezentantów na dystansie maratonu, półmaratonu, biegu family run oraz w sztafecie, z czego wynik sztafety jest chyba najbardziej powalający: 7 miejsce na 186 drużyn!

Już planujemy i nie możemy się doczekać kolejnych wyjazdów na biegi w różne ciekawe miejsca nie tylko w Europie :)

 

(kg)

 
 Koszyce, ulica Hlavna
 XVI-wieczny dzwon Urban
 Wieża św. Urbana z dzwonem Urban
 Katedra św. Elżbiety (Dóm sv. Alžbety)
 Ulica Rzemiosł – Hrnčiarska
 Pracownia ceramiczna przy ulicy Rzemiosł – Hrnčiarskiej
 
 Wrona - symbol Koszyc (ulica Hrnčiarska)
 Sklep z pamiątkami przy ulicy Rzemiosł – Hrnčiarskiej
 Sklep z pamiątkami przy ulicy Rzemiosł – Hrnčiarskiej
 Sklep z pamiątkami przy ulicy Rzemiosł – Hrnčiarskiej
 Dom Rakoczego - kopia tureckiego
 Pozostałości obwarowań
 
 Boczne uliczki
 Przypadkowo znaleziony urokliwy zakątek Koszyc
 Parasole tego dnia były potrzebne...
 Klimatyczna knajpka
 Widoki z Zygmuntowej wieży
 Widoki z Zygmuntowej wieży
 
 Widoki z Zygmuntowej wieży
 Dzwon w Zygmuntowej wieży
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...