kronika rodzinna
2007-09-12
„Teletubisiowy” festiwal w Zakopanem

Wreszcie jesienią znowu rozpoczynają się imprezy, które lubię. Rozmowy w kuluarach, niespodziewane spotkania, plany, inspiracje do wyjazdów, wypraw w góry, piękne obrazy na ekranie czy w antyramach. Imprezy takie dają mi niesamowitego kopa.

Niestety w Zakopanem skończyło się na tym, że obejrzałam przez cały festiwal może ze dwa filmy i to tylko we fragmentach (choć trafiłam w sumie niesamowicie, bo jednym z dwóch filmów był zdobywca głównej nagrody!). Większość dnia mijała mi na bieganiu za Dominiką, która niestety jest dzieckiem bardzo ruchliwym. Mimo wykazywania od czasu do czasu chęci obejrzenia filmu, gdzie panowie się „wpinają” (co w jej języku oznacza „wspinać się”), na filmach wytrzymywała tylko kilka sekund. W ciągu tak krótkiej chwili była jednak w stanie na głos ocenić, czy bohater „da radę”, czy nie. Najbardziej ciekawiło ją logo reklamowe festiwalu zakopiańskiego (chmurki nad górami - przerywnik między filmami), które nieodmiennie kojarzyła z jednym z odcinków „teletubisi”, co nie omieszkiwała oczywiście głośno komentować, wymieniając imiona wszystkich bohaterów bajki po kolei.

Na następny festiwal (w Lądku) mamy już załatwioną opiekunkę...


Wpis pierwotnie ukazał się na moim blogu w serwisie GORYonline.com 12 września 2007 roku.


(kg)

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...