kronika rodzinna
2016-10-21
TOSKANIA: Ecomaratona del Chianti – biegiem przez winnice

Pomysł wyjazdu do Toskanii nie narodziłby się w naszych głowach, gdyby nie organizowana tam w październiku impreza Ecomaratona del Chianti. W tym roku jubileuszowa – po raz dziesiąty.

Chyba wszyscy z naszej ekipy mieli te same odczucia. To był najpiękniejszy bieg, w jakim uczestniczyliśmy! Winnice, kamienne domy na wzgórzach, wąskie uliczki miasteczek, aleja cyprysowa, do tego całkiem poważne górki - przewyższeń wyszło ok. +1000 m. Przed i po biegu wypaśne pasta party z winem na stole, dodatkowa butelka wina w pakiecie, na uliczkach stoiska lokalnych wytwórców serów, wina, oliwy i słodyczy. Do dzisiaj nie możemy przestać się zachwycać, gdy przypomnimy sobie widoki na trasie.

Tegoroczny maraton miał nieco zmodyfikowaną trasę – wszystko po to, by pokazać najlepsze aspekty i najpiękniejsze krajobrazy rejonu Chianti z okazji okrągłej rocznicy imprezy. Nie wiemy, czy przebieg trasy powtórzy się w kolejnych latach, ale tegoroczna była zachwycająca. Startowaliśmy spod zamku di Brolio, który pozostaje w rękach jednej rodziny od XII wieku i nadal jest zamieszkany! To właśnie z zamkowej winnicy wywodzi się wino Chianti Classico, które mieliśmy okazję degustować podczas pasta party i którego butelkę każdy uczestnik otrzymał w prezencie od organizatorów i barona Ricasoli – pana na zamku. Chwilę przed startem zostaliśmy zaproszeni do zwiedzenia jego włości, łącznie z kaplicą zamkową oraz kryptą, gdzie pochowano przodków rodu. Z murów zamkowych roztaczały się przepiękne widoki na okolicę. Właściwie jak wszędzie w Toskanii i Chianti. W każdym z miejsc, które odwiedziliśmy, serducho podchodziło do gardła ze wzruszenia, że mamy możliwość podziwiania takiego piękna.

Mimo że w moim przypadku ambicje sportowe wzięły górę nad chęcią przystanięcia w każdym niemal miejscu, to jednak nie dało się nie zauważyć nawet w biegu mijanych kamiennych gospodarstw, malowniczo położonych wiosek, winiarni, szpalerów winorośli, no i tej najpiękniejszej na całej trasie alei cyprysowej, o której potem wszyscy mówili po biegu.

Castello di Cacchiano, wioski San Marcellino, San Felice, Villa a Sesta, winiarnia Tenuta di Arceno... - zapamiętuję nazwy i obiecuję sobie, że kiedyś tę trasę powtórzę. Już niespiesznie, nie biegowo, tylko pieszo. Na szczęście w naszej ekipie znalazł się fotograf, który wybrał zamiast spektakularnego wyniku utrwalanie obrazów dla potomnych. Dzięki czemu możemy zachwycać się tą galerią:
https://photos.google.com/share/AF1QipNBcCvN5hZU_LzQOQGI9Mgipm73hhSBFw3VRLtB-X3IMqmNBeDhpFo-83JP4LqtSA?key=SWY1RVR6LVZEMGx2M1otWm5zdC05bjF0b1BJV2tR

Meta oraz cała baza imprezy zlokalizowana była w miasteczku Castelnuovo Berardenga (ok. 15 km od Sieny). Samo miasteczko, podobnie jak inne w Toskanii, zachwyca starą zabudową. Ciekawe zabytki znajdują się w okolicy (w poszukiwaniu informacji warto zajrzeć na stronę: www.castelnuovo-berardenga.com). W biegowy weekend Castelnuovo wypełniło się biegaczami oraz przedstawicielami różnych lokalnych firm i gospodarstw. Ile pyszności można było wypróbować! Na stoiskach usytuowanych wzdłuż głównych ulic i na rynku podsuwano nam pieczywo maczane w oliwie, słodycze, wino. Czekał na nas jeszcze posiłek przygotowany dla biegaczy (dzień wcześniej też mieliśmy okazję go jeść) – różne rodzaje „pasty”, lokalna szynka, sery, warzywa, pieczywo, no i to wino na stole, które stale donoszono. To była najlepsza impreza, w jakiej brałam udział i zachęcam do przyjazdu do Chianti wszystkich, którzy oprócz biegania lubią także zwiedzanie, no i wino oraz dobre jedzenie...

Oprócz maratonu można było uczestniczyć również w półmaratonie i biegu na 14 km. A ci, którzy wolą spacery i degustowanie win oraz lokalnych specjałów, mieli możliwość wybrania 10-kilometrowego spaceru pośród winnic.
Obawiam się, że w mojej karierze biegowej trudno będzie znaleźć bieg, który bardziej mnie zachwyci.

 

Filmik promujący tegoroczną edycję do zobaczenia tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=W4i37c5yyuY

 

 

Fotografie z trasy biegu dzięki uprzejmości Andrzeja Szczepockiego / Niepołomice Biegają

 

(kg)

 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...