kronika rodzinna
2016-10-19
TOSKANIA: Montepulciano – położone na wzgórzu

Tak naprawdę miasteczka Toskanii podobne są jedne do drugich i po pewnym czasie zaczynają się zacierać różnice, a nazwę miejscowości trudno dopasować do obrazów, które zostały w pamięci. Ale i tak warto odwiedzić każde z osobna, bo mają niepowtarzalną atmosferę, a uliczki i architektura niezmiennie zachwycają. Teraz już wiemy, że najlepiej zwiedzać je niespiesznie, poświęcając im dużo uwagi i czasu. Podczas naszego objazdu Toskanii nie mieliśmy niestety takiej możliwości, więc do Montepulciano wpadliśmy zaledwie na kilka godzin.

Miasto okolone jest murami obronnymi, a wejścia strzegą dawne bramy wjazdowe. Zostawiliśmy samochód na parkingu i na spacer udaliśmy się pieszo, wchodząc przez bramę Al Prato. Nawet jeśli przyjedziemy do Montepulciano bez mapy, to intuicyjnie wybierzemy na wędrówkę ulicę Corso, bardzo długą, która ciągnie się przez niemal całą starówkę. Turystów kuszą różne lokalne dobra wystawione na sprzedaż przez miejscowe sklepiki: makarony, słodycze, a przede wszystkim wina. Montepulciano położone jest na grzbiecie wzgórza, a winorośl ma szczególnie dobre warunki do wzrostu na okolicznych słonecznych stokach. Kupimy więc tu Vino Nobile, Vin Santo i Aleatico.

 



Co jakiś czas znaki skierują nas z głównej ulicy na punkty widokowe, skąd możemy naocznie się przekonać, że cząstka „monte” jest w nazwie miasteczka jak najbardziej adekwatna. Po obejrzeniu ostatniej panoramy przy Porta delle Farine bądźmy czujni, bo musimy teraz porzucić prowadzącą dalej na tym samym poziomie ulicę. Aby dostać się na główny plac miasta, trzeba skręcić ostro w prawo, w Via del Teatro, i maszerując w górę, już wkrótce znajdziemy się na Piazza Grande, położonym chyba w najwyższym punkcie miasta. Nic dziwnego - spełnia przecież funkcje reprezentacyjne. To tutaj znajduje się XVI-wieczna katedra, ratusz z wieżą oraz przepiękne pałace: Contucci i Tarugi. Wszystko zaprojektowane od początku lub przebudowane (jak Palazzo Publico) w stylu renesansowym. Tylko fasada katedry jakoś dziwnie nie pasuje do idealnego obrazu miasteczka, strasząc ceglaną niedokończoną elewacją. Choć po jakimś czasie stwierdza się, że ma to swój urok.

 



Idąc wzdłuż murów katedry, dojdziemy do La Fortezza. Nie mamy co się spodziewać, że zobaczymy w tym miejscu jakieś nadszarpnięte zębem czasu zabudowania. Nowocześnie urządzony budynek jest XIX-wieczną rekonstrukcją antycznego „castrum”. Niestety ducha czasów tu nie poczujemy, natomiast z bezpłatnie udostępnianego dziedzińca mamy świetny widok na jeden z ciekawszych obiektów w okolicy Montepulciano, czyli zwieńczony kopułą kościół San Bagio, uważany za jedną z piękniejszych renesansowych budowli we Włoszech.

 



Montepulciano to stolica południowej Toskanii, jedno z najważniejszych miasteczek w okolicy, ale podobnych miejscowości jest więcej. Każdy musi znaleźć swoją ulubioną.


(kg)

 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...