Wydawałoby się, że w przypadku tego produktu Marmot - jak mogłaby sugerować nazwa “Wm’s Windshirt” - mamy do czynienia ze zwykłą “wiatrówką”, czyli kurtką chroniącą wyłącznie przed wiatrem. Tak jednak nie jest.
Właścicielką Marmot Wm’s DriClime Windshirt stałam się przez przypadek. Szukałam kurtki na długie wybiegania w trudnych warunkach – przede wszystkim w niesprzyjającej aurze (przygotowywałam się do Maraton Gorce). Priorytetem w tamtym czasie było dla mnie, by kurtka wytrzymała dość poważną ulewę trwającą nawet do kilku godzin (czyli najlepiej jakby posiadała jakąś membranę), ale jednocześnie była lekka, grzała i oddychała.
Cóż, trudno było pogodzić te wszystkie aspekty w jednym produkcie. Wybrałam zatem kurtkę, która może nie wytrzyma wielkiej zlewy, ale mimo to będzie mi w niej ciepło, a na pewno świetnie będzie się sprawować pod kątem oddychalności, a o to przecież w bieganiu głównie chodzi.
Marmot zawsze wyróżniał się ciekawym designem. Docenia też potrzeby kobiet i produkuje rzeczy przeznaczone specjalnie dla nich. Jestem bardzo wdzięczna firmie, że nie uważa, że kobiety chodzą ubrane wyłącznie w róże, gdyż dzięki temu mam oryginalną, zieloną kurtkę, wyróżniającą się zdecydowanie pośród innych przykładów lekkich kurteczek...
Materiał na zewnątrz jest gładki jak w tradycyjnych kurtkach przeciwdeszczowych, pod spodem wyściełana jest wyjątkowo ciepłą, ale bardzo lekką dzianinką. Kurtka zapinana jest na zamek. Moja posiada stójkę, ale są także wersje z kapturem (bardzo żałuję, że takiej nie udało mi się trafić). Mankiety ściągnięte są gumką. Kurtka posiada jedną niewielką kieszonkę na piersi.
Najważniejsze w tej kurtce jest jednak to, co ukryte – DriClime. Technologia, która powoduje, że wilgoć wyparowywana jest na zewnątrz po to, by wnętrze pozostawało suche i przede wszystkim ciepłe. Łatwo zaobserwować ten efekt. Nawet bowiem w bardzo suchych warunkach, przy bardzo intensywnym wysiłku, w okolicach ramion, pleców i na klatce piersiowej na materiale pojawiają się na zewnątrz równomiernie rozłożone wilgotne plamy. Wilgoć trzymana jest z dala od ciała, a wewnątrz w ogóle nie odczuwa się efektu mokrych pleców. Co więcej, cały czas jest ciepło.
Oprócz oddychalności właśnie to, że kurtka ta spełnia bardzo dobrze funkcje izolacyjne, było dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem in plus w przypadku tego produktu Marmot. Biegałam w niej w temperaturach około 10-15 stopni poniżej zera, mając pod spodem tylko bluzę z wełny merino lub marki Lurbel i nie marzłam w trakcie biegu.
Bałam się tylko jednego sprawdzianu. Tak naprawdę szukałam kurtki na ogromną ulewę i obawiałam się, że jednak większego deszczu nie wytrzyma, i że i tak będę musiała zakupić inna kurtkę na bieganie w takich warunkach. Chyba jednak nie będzie to konieczne... Regularny trening wymaga od biegacza wyjścia na zewnątrz w różnych warunkach. Pewnego dnia tak się złożyło, że rozpoczęłam bieganie akurat w momencie, jak na dworze zaczął padać deszcz. Lało ponad godzinę – dokładnie tyle, ile trwał mój trening. Jednak biegnąc w tych warunkach, zupełnie nie odczuwałam dyskomfortu. Kurtka, owszem, przemokła nieznacznie, ale jej właściwości cieplne oraz oddychalność sprawiły, że zupełnie nie odczuwałam skutków deszczu. Tylko w butach mi trochę chlupotało :)
Na pewno więc kurtka ta spełnia wymagania całorocznych biegaczy: świetnie, oddycha, trzyma ciepło, wytrzyma także spory deszcz, na pewno opad śniegu. Jest tylko kilka drobnych mankamentów.
Na pewno nikt nie może podważyć faktu, że kurtka prezentuje się ładnie. Są jednak małe szczegóły, które wymagałyby dopracowania, jeśli kurtka ta miałaby być używana przez sportowców, a nie nadawać się tylko do wyjść na miasto.
Kurtka posiada tylko jedną kieszonkę na piersi. Przydałaby się jeszcze jedna – również zamykana na zamek – ale zewnętrzna. W czasie biegu szarpanie się z zamkiem kieszonki piersiowej nie jest wygodne. Na szybko zdecydowanie lepiej byłoby schować coś do kieszonki w tradycyjnym miejscu – w okolicach pasa. Ja np. nie miałam gdzie umieścić rękawic, gdy się okazywało, że jest mi w nich za ciepło, gdy biegam.
Brakuje mi także ściągacza przy pasie. Co prawda nigdy nie było mi w tej kurtce zimno, jednak zawsze takie ściągnięcie jej od dołu stanowiłoby dodatkową izolację. Rzecz tym dziwniejsza, że nie uwzględniono tego w modelu damskim, choć występuje w wersji męskiej (to samo z zewnętrzną kieszenią na pasie).
Dodatkowym udogodnieniem dla biegacza mogłoby być zastąpienie gumek przy mankietach rzepami. Zdecydowanie łatwiej byłoby wtedy spojrzeć na zegarek, by sprawdzić, który kilometr się właśnie pokazał lub jakie utrzymuje się tempo.
Podsumowując, chciałabym jednak podkreślić, że jest to dla mniej najlepsza kurtka biegowa na okres jesienny, zimowy i wczesnowiosenny. Na zwykłe spacery jak znalazł. Idealne połączenie właściwości izolacyjnych, oddychalności i nieprzemakalności (ten ostatni aspekt w dość zadowalającym stopniu). Do tego jest lekka jak piórko. Zapakowana do plecaka zajmuje bardzo mało miejsca, więc świetnie nadaje się na długie wycieczki biegowe, gdy ze względu na możliwość wystąpienia nieprzewidzianych trudnych warunków pogodowych musimy się zabezpieczyć dodatkową warstwą ubioru spoczywającą w plecaku.
Kamila Gruszka
Ceneria.pl
Więcej recenzji sprzętu na www.ceneria.pl

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
