kronika rodzinna
2014-06-12
Z druhem Mardułą i hrabią Zamoyskim w Tatrach

Zakopiański Weekend Biegowy z Sokołem spędziliśmy od 6 do 8 czerwca w Tatrach. Darek biegł w biegu wysokogórskim Marduły, a ja w niedzielę w biegu Zamoyskiego do Morskiego Oka. Z sukcesami! Stanęłam na najwyższym miejscu podium w swojej kategorii wiekowej :)

Ale bardziej nawet niż z miejsca na podium zadowolona jestem z wycieczki po Tatrach, którą odbyłam po trasie biegu Darka, tyle że w odwrotnym kierunku. Zaczęłam z Kuźnic w kierunku Kasprowego. Następnie udałam się w stronę Beskidu, gdzie spotkałam całą czołówkę biegu. Schodziłam z przełęczy Liliowe, gdy większość musiała się na przełęcz wspinać. Następnie na rozwidleniu szlaków do Murowańca, poszłam w kierunku przełęczy Karb pod Kościelcem. Przeszłam przez Mały Kościelec i tam czekała mnie najgorsza część wycieczki. Naprawdę zazdrościłam biegaczom, że mogli oni podchodzić czarnym szlakiem od Czarnego Stawu, ja musiałam ostrożnie schodzić w dół, po bardzo stromo ułożonych kamieniach - męczarnia dla nóg. Od Czarnego Stawu już bardzo przyjemna trasa do Murowańca i przez Halę Gąsienicową do Doliny Jaworzynki. Tam było przepięknie, a ponoć rano, gdy ruszali biegacze jeszcze bardziej malowniczo. Wtedy mgły podnosiły się znad traw i przyświecało nisko stojące jeszcze o tej porze dnia słońce.

Na deser szlak od Kuźnic na Nosal. Cieszę się, że nie odpuściłam tego fragmentu wycieczki. Zawsze bowiem Nosal kojarzył mi się z jakimś mało ciekawym szczytem w rodzaju Gubałówki, o którym w ogóle nie warto myśleć, planując wypady w Tatry. Okazało się jednak, że to przepiękny widokowo szczyt, z kulminacjami skalnymi, niesamowicie malowniczy, a jednocześnie łatwo osiągalny z Zakopanego. Na pewno musimy zabrać kiedyś tam dzieci.

Niedziela to mój dzień biegowy. Pokonanie ceprostrady do Morskiego Oka zajęło mi 57 minut. Ciekawe ile bym szła - zawsze ten asfaltowy szlak wydawał mi się strasznie nudny i długi, choć trzeba przyznać uwieńczony pięknym widokiem z tarasów schroniska na staw i okoliczne szczyty na samym końcu. W drodze powrotnej spotkałam moje dzieci idące z dziadkami do Wodogrzmotów Mickiewicza. Cały weekend przebywały z dziadkami w Dzianiszu, miejscowości niedaleko Zakopanego. Dojechaliśmy tam i my. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o rodzinę w Piekielniku na Orawie. Z okazji Zielonych Świątek tradycji musiało stać się zadość - zapaliliśmy ognisko i piekliśmy kiełbaski z przepięknym widokiem na Tatry, które z Orawy wyjątkowo pięknie się prezentują widziane z oddali.

 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...