Autorka: Kamila Gruszka
Czy wy także należycie do pokolenia, dla którego zestaw Lego był nieosiągalnym marzeniem? Dziś nie tylko kupno klocków, ale i podróż do Legolandu są wykonalne. A wycieczka będzie frajdą i dla dzieci, i dla rodziców.
Żeby odwiedzić Legoland, trzeba pojechać do duńskiego Billund. Tylko 6 godzin drogi od granicy Polski! Tutaj niemal wszystko zbudowane jest z klocków Lego. Gdy stoimy przed gigantyczną bramą z napisem Legoland Billund i charakterystycznym logo w kształcie flagi na czerwonym tle, dzieci podskakują ze szczęścia, a nam robi się ciepło w sercu. Chwila zadumy, łapiemy oddech i wkraczamy w świat, który porywa nas bez reszty...
– Wjeżdża pod most! Tam ją widać! Mamy ją! – kolejka na chwilę przystaje i dzieci mają okazję wreszcie ją dogonić. Miniland to wybudowane z klocków miasteczko ze stacjami kolejowymi, przystaniami promowymi, kościołami, kamienicami i pałacami. Po lotnisku kołuje samolot, a naokoło jeździ pociąg, który czasami znika w tunelu i pojawia się po drugiej stronie ścieżki. Ile trzeba mieć cierpliwości, żeby wybudować tak dokładne kopie znanych budowli! W zaułku poświęconym światowym miniaturom podziwiamy między innymi Statuę Wolności i Biały Dom – wszystko z klocków Lego. Jesteśmy wielkoludami w lilipuciej krainie!
Jest ciemno, dookoła czają się pająki, węże i mumie. Jedyny sposób dotarcia do skarbu w egipskiej świątyni to przejażdżka mrocznymi korytarzami i pokonanie niebezpieczeństw. – Uwaga! Teraz! – strzelamy z laserowych pistoletów, zdobywając kolejne punkty. Przesiadamy się do łodzi i wpływamy do nadmorskich grot będących siedzibą piratów. Bronią dostępu obcym, więc rezygnujemy ze zdobycia ich skarbów i uciekamy na otwarty akwen. Emocjonująco jest w niedalekich lochach zamku, gdzie czai się smok. Przejeżdżamy przez nie kolejką, nieprzygotowani na to, co czeka nas na końcu – rollercoaster! Na szczęście w wydaniu dla dzieci. Tym, którzy uwielbiają umierać ze strachu, polecamy Polar X-plorer, czyli eksplorowanie krainy śniegu w małym wagoniku – ostra jazda w dół gwarantowana! My wolimy obserwować pływające w gigantycznym akwarium pingwiny.
Wodne bitwy
Tylko męska część naszej rodziny okazuje się być tak twarda jak wikingowie i decyduje się na Vikings’ River Splash – swobodne spadanie pontonem po zjeżdżalni wodnej. Od samego patrzenia na to robi się słabo. Miny „odważnych” zdają się mówić, że chyba trochę żałują swojej decyzji. Tym bardziej, że na dole czeka niespodzianka – wielka fontanna wody, która oblewa zarówno siedzących w środku pontonu, jak i przechodniów. Atrakcji wodnych jest znacznie więcej, jeszcze nie raz będziemy ochlapani wodą. Najbardziej dostaje się nam, gdy wciągamy się w rodzinną walkę na wodne salwy okrętowe. Musimy odpierać ataki drużyn zaokrętowanych, podobnie jak my, na pirackich statkach. Nie darujemy im tego! Kręcimy korbkami, by strumień wody miał jak największą moc rażenia. – Dajesz, dajesz! – tym razem kibicujemy naszym mężczyznom jadącym do pożaru w klockowych wozach strażackich. Drużyny obok nie dają łatwo za wygraną i zawody kończymy na drugim miejscu.
Podczas rodzinnych rozgrywek dajemy z siebie wszystko. Na szczęście są miejsca, gdzie można chwilę odpocząć. Gdy dzieci pławią się w wodzie w miniaquaparku (trzeba pamiętać o zabraniu strojów kąpielowych!), my, rodzice, odpoczywamy na ławce w pobliżu. Na seansach w kinie 4D przymykamy nawet na chwilę oczy. Nie na długo. Po chwili spada na nas deszcz, sala wypełnia się dymem, a co wrażliwsi czują nawet smrodek spod ogona skunksa Skinneta z Lego Chima...
Dokończenie artykułu w kwietniowym numerze "Podróży", nr 04 / kwiecień 2015 r.
Artykuł dostępny jest również na stronie:
http://www.podroze.pl/swiat/europa/dania/z-dziecmi-w-danii-czyli-weekend-w-legolandzie/4933/


Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
