Za co kochamy Lądek...?

Za co kochamy Lądek...? Zapytałam osoby z ideą imprezy szczególnie związane...

Zbigniew Piotrowicz, organizator Przeglądu Filmów Górskich w Lądku Zdroju:

Lądek kocham, bo to moje dziecko. Wymyśliłem je, wykołysałem i nie mogę odstawić od piersi. Cały czas angażuję się w to przedsięwzięcie, chyba nawet za bardzo. Krótko mówiąc, mam afekt ojcowski i myślę, że będzie tak jeszcze przez jakiś czas, przynajmniej. Każda edycja festiwalu jest to żywioł totalny, bo nigdy nie wiadomo, czy uda się zorganizować kolejną za rok.
Jeżeli chodzi o ludzi, którzy tu przyjeżdżają, to również traktuję tę kwestię w kategoriach ojcowskich, bo przypuszczam, że zupełnie mimowolnie wychowałem całe pokolenie osób, które na Lądku się edukowały, jeżeli chodzi o film górski.
Festiwal w Lądku powstał dlatego, że mnie osobiście takiej imprezy w Polsce brakowało, dlatego postanowiłem się za to zabrać, będąc zresztą kompletnym dyletantem i nie mając pojęcia, jak to się robi. Poskutkowało to oczywiście szeregiem bardziej i mniej zabawnych wpadek, na szczęście udało się przez nie wszystkie jakoś przebrnąć. Okazało się, że zapotrzebowanie na tego typu przedsięwzięcia jest dosyć spore, bo po Lądku zaczęto organizować podobne festiwale w Łodzi i innych miastach. Obecnie jest kilka festiwali, o różnej skali oczywiście i adresowanych do różniących się od siebie grup odbiorców, a ja zostałem z tym swoim ulubionym przeglądem.

Artur Hajzer, współwłaściciel firmy HiMountain, sponsora przeglądu:

Mimo że wspieraliśmy Lądek już wcześniej, to jestem na tej imprezie po raz pierwszy. Z ideą festiwalu filmów górskich związany jestem już od dawna. Trzykrotnie byłem organizatorem i dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Filmów Górskich w Katowicach. Działo się to jeszcze za czasów PRL-u, ale była to bardzo duża i huczna impreza i mam do tego typu przedsięwzięć sentyment, także jako alpinista i himalaista. Tutaj występuję w roli przedstawiciela sponsora i muszę powiedzieć, że bardzo łatwo jest namówić kogoś do sponsorowania, kto ma sentyment do tego typu imprez. Patrząc z punktu widzenia czysto biznesowego, to jest to impreza, która skupia w jednym miejscu i w jednym czasie czubek grupy docelowej i to w dodatku ten najbardziej opiniotwórczy, więc sponsorowanie tego typu imprez jest po prostu opłacalne. Nasze stoisko na festiwalu cieszy się znacznie większym zainteresowaniem niż sklep w największym centrum handlowym w stolicy.

Anna Czerwińska, wielokrotny gość przeglądu w Lądku Zdroju:

Cenię sobie atmosferę tego spotkania. Jest tu taki przyjemny luzik i ja po prostu nie czuję się zmuszona odsiedzieć 10 godzin, oglądając jakieś filmy. Mogę sobie wybrać jeden, a potem iść na piwo lub pójść się przejść i nikt się nie obrazi. Większość z tych filmów już widziałam, a poza tym jak ktoś spędza pół roku w górach, to może mieć już przesyt tego rodzaju atrakcji. Druga rzecz, to bardzo sympatyczna publiczność. Ja tutaj z wielką przyjemnością opowiadam o swoich górach. Mam dosyć niekonwencjonalny, żywiołowy sposób opowiadania i cieszę się, że on się ludziom podoba. Nie lubię dorabiać ideologii do moich opowieści. Poza tym Darek [Załuski, reżyser filmów z Anką Czerwińską w roli głównej – przyp. red.] zazwyczaj pokazuje jakiś swój film z moim większym lub mniejszym udziałem. To wszystko razem powoduje, że ja tu naprawdę z przyjemnością przyjeżdżam, a gdy jeszcze mam się czym pochwalić, bo coś mi się uda, no to już w ogóle jest świetnie. W dodatku jest liczna grupa ludzi, z którymi widzę się tylko i wyłącznie w Lądku. Super atmosfera, mili ludzie, fajne spanko i imprezy.

Dariusz Załuski, reżyser filmów pokazywanych w Lądku:

Dla mnie Lądek jest zupełnie wyjątkowym miejscem, bo tutaj po raz pierwszy pokazałem swój film. To było jakieś 5-6 lat temu. Odważyłem się coś zmontować i zrobić tak, żeby można to było przedstawić szerszej publiczności. Oczywiście były to dla mnie ogromne emocje, bo bardzo się tego mojego dzieła wstydziłem i bałem, jak ono będzie odebrane. Ale jakoś się udało i teraz mam duży sentyment do Lądka. Lubię to miejsce i przyjeżdżam tutaj nie tylko dla filmów, a nawet szczerze mówiąc, podczas festiwalu oglądam bardzo mało filmów. Myślę, że w tej chwili Lądek jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie odnajdziemy atmosferę z wypraw w góry, a to przede wszystkim dzięki ludziom, którzy tu przyjeżdżają. Nie ma takiej imprezy, którą z Lądkiem można by porównać. Może dlatego, że odbywa się ona jednak w prawdziwych górach, w pięknym otoczeniu. I jest naprawdę fajnie organizowana.

Adam Pustelnik, wspinacz młodego pokolenia, gość przeglądu:

Do Lądka lubię przyjeżdżać, żeby zmotywować się do wspinania. Siedzę w sali kinowej, oglądam filmy i spokojnie wybieram kolejne cele. Filmów oraz spotkań jest dużo, więc i wybór staje się trudny. Problem w tym, że noc wszystko zmienia. Karkonosze czy Yosemite, Tyskie czy Leszki? A może jednak Książ? No i cała para idzie w gwizdek, a od rana trzeba zaczynać od nowa. Ale takie też jest wspinanie. Nic nie jest łatwe i wraca się do początku. A Lądek...? Jest wyjątkowy – to pewne.


Opracowała: Kamila Gruszka

Zdjęcia: Marzena Zawal


Wypowiedzi ukazały się jako dodatek do relacji z XI Przeglądu Filmów Górskich im. Andrzeja Zawady w Lądku Zdroju, w magazynie "GÓRY", nr 10 (149) październik 2006 r.


 

 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Na Cergową (716 m n.p.m.) można dotrzeć z czterech stron świata. Na jej szczycie krzyżują się bowiem szlaki..

Podczas wędrówki na Grzywacką Górę błota doświadczyłam mnóstwo, ale za to widoki były bardzo rozległe.

Najpiękniejsze były położone po obu stronach zbiorniki wodne – niebieskie oczka wśród żółtości uschniętych traw nieskoszonej łąki...

Od zawsze wszyscy znajomi straszyli wymagającym podejściem na Lackową, mało ciekawym szlakiem w lesie i brakiem widoków...

Gdzie szukać przestrzeni na wycieczki z naszymi pupilami, jeśli większość terenów górskich objęta jest w Polsce ochroną? Znaleźliśmy raj na Słowacji.

...
...
...
...