23 stycznia 2014 r. przyjechała do nas Monika Witkowska. W południe miała pokaz w bibliotece dla młodzieży, wieczorem dla ogółu niepołomiczan w kinie Małopolskiego Centrum Dźwięku i Słowa. Jeszcze dzisiaj uśmiecham się na wspomnienie jej wizyty.
W bibliotece opowiadała o swoich pasjach i o tym, jak wygląda podróżowanie od podszewki. Ciekawe, czy tym pokazem zasiała choć małe ziarenko pasji podróżniczej wśród uczniów. Mieli okazję spróbować różnych przysmaków ze świata (m.in. kraby w lukrze i suszone ośmiorniczki). Trzeba przyznać, że zadawali inteligentne pytania i zachowywali się wzorowo, co też mile zaskoczyło Monikę.
Jak tylko opuściłyśmy budynek biblioteki, życie moje nabrało tempa. Nie miałyśmy zbyt wiele czasu do następnej prelekcji, a chciałam Monice pokazać kawałek Niepołomic. Szybkim krokiem przemierzałyśmy zatem ulice, by zobaczyć zamek, budynek Muzeum Fonografii, ogrody królowej Bony, kościół, cmentarz żydowski. Po drodze odebrałam Jędrka z przedszkola, Monika wyskoczyła na szybkie zakupy i już pędziłyśmy do mnie do domu, by przyrządzić coś do jedzenia. Buzie nam się nie zamykały, trudno było się skupić na gotowaniu, ale się udało. Puste talerze i raz dwa z powrotem do MCDiS na kolejny pokaz. Tam niespodzianki się mnożą, bo aparatura nie chce współgrać, a Monika w panice szuka biletu na nocny pociąg powrotny, który nie wie, gdzie włożyła.
Opowieść o Evereście przyciągnęła duże grono młodych osób, sala była pełna. Obawiałam się, że niepołomiczanie będą mniej zainteresowani pokazem o górach, w dodatku tych najwyższych - Himalajach niż opowieściami o podróżach, ale okazało się, że są gotowi także na takie ekstremalne przeżycia.
Pytaniom nie było końca, a przecież czekało nas jeszcze piwo w kawiarni i zakulisowe rozmowy z prelegentem. Czas mijał, a tyle było ciekawych opowieści. Wpadłyśmy do domu, Monikę przejął Darek, by pędzić szaleńczym tempem na dworzec główny w Krakowie. Dojechali kilka minut przed odjazdem. Dopiero jak Monika przysłała uspokajającego smsa, że już siedzi w wagonie, całodniowe napięcie ze mnie zeszło. Ciekawe, czy Monika żyje w takim zwariowanych tempie na co dzień?
(kg)

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
