Tak jakoś dziwnie się układa w ostatnim czasie, że częściej bywam na imprezach podróżniczych w różnych częściach Polski, a nie w Krakowie, gdzie teoretycznie mam najbliżej. Nie trafiłam ani na ostatnie Travenalia ani Navigator Festiwal. W miniony weekend - od 21 do 23 marca 2014 r. - odbywał się w krakowskim kinie Kijów 11. Festiwal Podróżników „Trzy Żywioły”. Udało mi się załapać na ostatni dzień imprezy – wiem, że w przyszłym roku zrobię wszystko, by spędzić pełne trzy dni na sali oglądając filmy, pokazy, uczestnicząc w kiermaszu, charytatywnej aukcji, nieformalnych spotkaniach podróżników w kuluarach, dyskutując nt. nominacji do nagrody „4 Żywioł”, a przede wszystkim dobrze się bawiąc. Tak spędziłam te kilka godzin minionej niedzieli.
Żałuję, że załapałam się jedynie na trzy pokazy – wszystkie były znakomite, podobnie zapewne jak te prezentowane w sobotę. Piątek był dniem filmowym.
W niedzielne popołudnie mieliśmy możliwość posłuchania opowieści Marty Sziłajtis-Obiegło o samotnym rejsie dookoła świata. Zapewne wielu widzów zaskoczyły umiejętności Marty w zakresie naprawy czy konserwacji urządzeń jachtowych. Jednocześnie niesamowite było zderzenie typowo męskich zajęć oraz siły psychicznej pani kapitan z jej bardzo kobiecą fizjonomią, emanującą seksapilem – również na morzu w trakcie samotnego rejsu można dbać o siebie i nie zapominać o malowaniu paznokci.
O kobiecości i relacjach damsko-męskich mówiła następna prelegentka - Aleksandra Gumowska. Udała się do Papui Nowej Gwinei w poszukiwaniu śladów antropologa Bronisława Malinowskiego i zamieszkała na jednej z wysp Triobrandów, którą ten opisywał 100 lat wcześniej. Przedstawiła historię miłości jednej z mieszkanek z poziomu chatki z liści bananowca, która stała się na ten czas jej domem. Nie była to więc opowieść turysty przybywającego z zewnątrz, a raczej członka społeczności. Dzięki temu poznaliśmy niekiedy bardzo intymne historie jej mieszkańców – prawdziwe „życie seksualne dzikich” dzisiaj, ich zasady, wierzenia, zależności społeczne.
Najbardziej czekałam na pokaz Tomka Grzywaczewskiego i Maćka Cypryka pt. „Dead Road 2013” . Musiałam nadrobić zaległości po Kolosach, gdzie tej prelekcji z powodu późnej pory i braku możliwości transportu nie mogłam obejrzeć. A z kolei pamiętałam, jakie wrażenie zrobiła na mnie (i na mojej córce!) relacja z Long Walk Plus Expedition, oglądana na któryś Travenaliach w Krakowie. Nie zawiodłam się! Gwiazdorskie prowadzenie - nomem omen - Tomka o ksywie „Di Caprio”, wspomaganego przez kolegę przybliżyło widzom nie tylko historię budowanej przez więźniów gułagów Magistrali Transpolarnej, ale także niesamowitą serdeczność ludzi tajgi. Gdzieżby indziej, jak nie na Syberii można być goszczonym w taki bezinteresowny sposób! Co prawda wyprawa ta była znacznie krótsza i może mniej epicka niż śladami ucieczki grupy więźniów z sowieckiego łagru w okolicach Jakucka, którzy ostatecznie dotarli aż do Kalkuty, ale również nawiązywała do tematyki zesłania i ciężkich warunków panujących w obozach. Uczestniczy wyprawy odnaleźli kilka z nich, wędrując wzdłuż „Martwej Drogi”, czyli pozostałości po linii kolejowej, której budowa nie została nigdy ukończona. Na wieść o śmierci Stalina ewakuowano więźniów, pozostawiając na miejscu cały sprzęt.
W tym roku po raz pierwszy wręczono nagrody dla podróżników oraz autorów filmów, książek, artykułów oraz blogów o tematyce podróżniczej. Mieliśmy okazję obejrzeć zwycięską prezentację Anny Goworowskiej o budowie szkoły dla dzieci w Ghanie, która powstała w czasie kilkunastodniowego tam pobytu! „Madame, please don't go!” - wołały dzieci, gdy Ania stamtąd wyjeżdżała. Choć serce jej zostało zapewne w Afryce, musiała przyjechać do Polski, żeby pokazać innym, że podróżować można nie tylko dla siebie i dla zaspokojenia własnych ambicji, można też robić to dla innych.
Na „Trzech Żywiołach” zachęcał też do tego Robert „Robb” Maciąg, który zorganizował aukcję charytatywną na rzecz akcji „Szkoły na końcu świata”. Dzięki licytacji przedmiotów podarowanych przez różnych podróżników udało się zebrać całkiem pokaźną kwotę, dzięki której będzie można ufundować stypendia dla młodych Tybetańczyków.
Późną już porą opuszczałam kino przy al. Krasińskiego w Krakowie. Warto było się tu pojawić, by się przekonać, że nowe miejsce tylko jeszcze lepiej służy „Żywiołom”. I już teraz wpisuję do kalendarza przyszłoroczną edycję imprezy – koniecznie muszę zarezerwować całe trzy dni w 2015 r., by skorzystać z wszystkich atrakcji wyszczególnionych w programie, także tych dla najmłodszych. Na pewno zabiorę ze sobą całą rodzinę!
(kg)

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.
Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.
Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.
Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!
Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!
Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut
