kronika rodzinna
2015-01-15
Odkurzone trzy kraje Skandynawii

Przygotowując artykuły do dodatku magazynu Podróże poświęconemu Skandynawii, wróciłam myślami do wakacji typowo samochodowych, kiedy to w 2013 roku przejechaliśmy przez trzy kraje: Szwecję, Norwegię i Danię.

Uświadomiłam sobie, że nigdy nie napisałam choć fragmentu zdania o tym wyjeździe, żadnego podsumowania, relacji pisanej chociażby dla znajomych. Na szczęście na dyktafonie pozostały nagrywane na bieżąco wrażenia.

Zaległość tę postanowiłam nadrobić i jeszcze raz na nowo ułożyć sobie w głowie te kraje, pisząc (oprócz artykułów do Podróży) tekst na stronę Bar Świat: Przez trzy kraje Skandynawii. Możecie go przeczytać w dziale Podróże. Może kogoś zainspiruje do wyjazdu?

Dla mnie zadziwiającego było to, że pisanie wzbudziło we mnie chęć wyjazdu ponownego do Norwegii - kraju, który w trakcie wakacji 2013 roku wydawał mi się zbyt zatłoczony i turystyczny. Ale oglądając zdjęcia muszę przyznać, że był to najpiękniejszy fragment naszej podróży. Chciałabym jeszcze raz te oraz nowe miejsca zobaczyć. Może tym razem bardziej na północy?

Całość do przeczytania tutaj..., a poniżej mały fragment - podsumowanie 3-tygodniowego wyjazdu:

Może trochę pobieżnie i jakby przejazdem zobaczyliśmy tego lata wiele miejsc, ale nie da się ukryć, że wspomnień zostało z nami dużo - właśnie dzięki temu, że tak wiele mogliśmy zobaczyć, choć może nie dogłębnie. Wycieczki samochodowe mają zupełnie inny charakter niż piesze czy rowerowe, ale też mają swoje zalety. Wydaje mi się, że idealnie taka forma zwiedzania sprawdza się w Norwegii, gdzie właściwie cały czas ma się przed oczami piękne widoki i nie trzeba daleko zbaczać z trasy, by miejsca zapierające dech w piersiach zobaczyć. Z kolei Szwecja zostawiła w nas duży niedosyt – planujemy jedną z kolejnych wypraw na północ, do szwedzkiej części Laponii. A co do Danii, to dopiero musimy dojrzeć do podróży krajoznawczej do tego kraju, najpewniej na rowerze i myślę, że trzeba będzie dobrze doczytać, które miejsca na taką wyprawę rowerową będą najbardziej atrakcyjne.

Skandynawia uchodzi za bardzo drogi rejon, ale można zmieścić się w całkiem sensownym budżecie, jeśli stosuje się pewne patenty. Korzystając z prawa dostępu można nocować za darmo niemal w każdym miejscu pod namiotem, w miastach warto korzystać z uprzejmości gospodarzy z systemu couchsurfing. Jedzenie gotowaliśmy sami na butli turystycznej tradycyjnego typu (oszczędność wydatków na kartusze!), kupionej w Castoramie. Z zakupów w sklepie zrezygnowaliśmy, jak raz zapłaciliśmy 15 zł za butelkę wody - wszystkie zapasy przywieźliśmy ze sobą (wcześniej przygotowane mięso w słoikach, warzywa w puszkach, makarony, ryż, kasze). Dobrym patentem jest jedzenie liofilizowane, którego cena jednostkowa jest może spora (ok. 20-30 zł w zależności od porcji), ale i tak zdecydowanie niższa niż obiad w norweskiej restauracji. Sporym wydatkiem są opłaty za prom, a naprawdę trudno przejechać Norwegię nie trafiając na jakąś przeprawę, opłatę trzeba także wnieść za niektóre tunele oraz drogi. Nie musimy się jednak o to zawczasu martwić, bo rachunek otrzymuje się do domu.

Całość 3-tygodniowej podróży na całą naszą rodzinę kosztowała nas nieco ponad 6 tys. zł.



(kg)

 
 
 

 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami różnorakimi, ale najczęściej związanymi z byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Lubimy rower, góry i nocowanie pod namiotem, ale nie tylko. Mamy nadzieję, że znajdą tu wiele inspiracji wszyscy, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Alpe Adria to według wielu najpiękniejszy szlak rowerowy w Europie. Nominalnie 411 km jazdy przez Alpy nad Adriatyk.

Dwudniowa wycieczka do Berlina jako odskocznia od obżarstwa świątecznego u rodziny? Bardzo dobry pomysł! Tylko 4 godziny drogi autostradą i meldujemy się w stolicy Niemiec.

Muranska Planina to nasze najnowsze odkrycie na Słowacji. Góry tutaj przypominają nieco polską Jurę z wapiennymi skałkami, tylko skala jest zdecydowanie większa!

Zamiast pędzić do przodu, ledwie rzucając okiem na kolejne atrakcje na trasie, można zatrzymać się na dłużej i wycisnąć, ile się da z miejsca, w którym się jest, przemierzając okolicę pieszo. Polecam takie rozwiązanie!

Blisko przyrody możemy poczuć się na wyspie Viðey, położonej zaledwie ok. 1 km na północ od Reykjaviku. Z przystani Skarfabakka płynie się tam promem dosłownie kilka minut

...
...
...
...