IZRAEL: Kalejdoskop miejsc (plan na tydzień)

Przygotowując się do wyjazdu do Izraela bardzo trudno było mi się połapać w różnych jego atrakcjach, a do tego ułożyć je w sensowny plan na tygodniowy pobyt. Nie jechałam tam na pielgrzymkę. Głównym celem był maraton w Jerozolimie. Bardziej niż miejsca święte, interesowała mnie różnorodność kulturowa i krajobrazowa. Atrakcyjniejsze wydawało się pochodzenie w plenerze niż zwiedzanie miast.


Jeśli macie takie same preferencje, poniżej prezentuję katalog miejsc, które udało mi się zobaczyć mniej więcej w kolejności chronologicznej. Być może mój opis okaże się wartościową podpowiedzią. Na końcu znajdziecie też więcej konkretów i informacje praktyczne.

Makhtesz Ramon
Na początek Makhtesz Ramon - czyli imponujące wielkością obniżenie terenu. Największe wrażenie robi, jak dojedzie się do niego od północy i stanie na krawędzi. Wraz z ekipą znajomych dotarliśmy od południa, więc najpierw jechaliśmy po jego dnie wiele kilometrów (ma 40 km długości i od 2 do 10 szerokości). Wreszcie musieliśmy ostro wjechać na górę (w niektórych miejscach głębokość to 500 m). To był wyścig z czasem od wylądowania, przejazdu z Ovdy do Ejlat, następnie czas na wypożyczenie samochodów, po drodze zachwyt nad pustynią Negew i przystanki na trasie, bo jakże by inaczej. Udało się! Dotarliśmy na miejsce w samą porę, by o zachodzie słońca ogarnąć wzrokiem ten ogrom.

 



Pustynia Negew – obrazki z drogi
Pustynię Negew, zajmującą całe południe Izraela, oglądaliśmy głównie z okien samochodu. Zrobiliśmy szybki przejazd z Eilat nad Morzem Czerwonym do Arad już niedaleko Morza Martwego. Było pustynnie, tzn. pusto, ale zawiedzie się ten, kto chciałby ujrzeć na Negew piaszczyste wydmy. Były za to góry i wzniesienia, doliny rzek bez wody (spotykało się oznaczenia, do jakiej wysokości woda może dojść, gdy jest) i... czołgi, bo Negew to wielki poligon wojskowy wojska izraelskiego.

 



Masada o wschodzie słońca
Do twierdzy Masada najlepiej przyjechać o wschodzie słońca. Wtedy kolejka jest jeszcze nieczynna, więc trzeba wspiąć się ścieżką. Niedostępna forteca została zbudowana na szczycie góry przez Heroda Wielkiego. To ogromny teren z imponującymi ruinami. Wrażenie robi pałac północny, jego usytuowanie, łaźnie, cysterny na wodę i widoki w każdym kierunku.
A najbardziej historia tego miejsca i heroicznej obrony podczas powstania przeciwko Rzymianom. Ostatecznie w 73 r. n.e. 960 obrońców wolało popełnić samobójstwo niż się poddać...

 

 

Więcej o tym miejscu tutaj: KLIK.



Oaza Ein Gedi
Do Ein Gedi warto przyjechać wcześnie, tuż po otwarciu. Później ścieżki spacerowe wypełniają tłumy spragnionych kąpieli w wodospadach dzieciaków i dorosłych. Wcale im się nie dziwię, gdy naokoło wszędzie pustynia.
Na szczęście można wybrać szlaki położone wyżej. Tam już samemu dociera się do źródeł zasilających oazę i starożytnych ruin.
Wariantów przejścia jest wiele, aczkolwiek trzeba być odpowiednio wcześnie, by zdążyć wrócić z gór przed zamknięciem parku!

 

 

Opis wycieczki do Ein Gedi tutaj: KLIK.

 


Nad Morzem Martwym

Choć nazywane morzem, tak naprawdę jest jeziorem. Słonym i w depresji. :) Zasolenie chyba największe z możliwych – 330 ‰ (Bałtyk tylko 7). Depresja też najgłębsza na świecie – 429 m p.p.m. (dno sięga aż 817 m p.p.m.).
Z czego słynie? Z tego że człowiek jak się położy na wodzie, to już nic więcej nie musi robić - i tak się unosi na tafli, a kąpiel uzdrawia z wielu dolegliwości. Niestety, obecnie nie ma dostępu do słynnej błotnej plaży i błoto trzeba kupować w pobliskich sklepach, ewentualnie wykupić pobyt w jednym z licznych spa w okolicy.
Darmową plażę znajdziecie w Ein Bokek. Na dzikich plażach trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ na brzegach tworzą się niebezpieczne zapadliska.

 



Nabi Musa pośrodku pustyni
Tylko na chwilę zbaczamy z eksterytorialnej drogi wiodącej najpierw wzdłuż Morza Martwego, a potem na zachód do Jerozolimy. Samochodem z wypożyczalni izraelskiej lepiej nie zapuszczać się na terytorium Autonomii Palestyńskiej, tam nie obowiązuje ubezpieczenie - ostrzegano nas.
Tak jakby to był inny świat. I chyba faktycznie jest. Bo jak dojechaliśmy do Nabi Musa, przenieśliśmy się do innej bajki. Odmienna architektura, ogromny muzułmański cmentarz na wzgórzach, głos muezina i wielbłądy, na których można się przejechać.
Po wejściu za mury cisza i tylko przechadzające się koty. Muzułmanie wierzą, że leży tu pochowany prorok Mojżesz. Być może, choć kompleks wraz z grobem pochodzi dopiero z XIII wieku.

 



Jerozolima – pierwsze wrażenie
Jerozolima na początku oszołamia, dezorientuje i trochę przestrasza. Jak się odnaleźć w tym labiryncie uliczek, religii i kultur?
Odłączam się na chwilę od grupy i próbuję odnaleźć Górę Syjon. Nie wiem, dlaczego przyciągnęła mnie pierwszego popołudnia. Dopiero potem doczytuję, że kiedyś było to najważniejsze dla Jerozolimy miejsce, centrum duchowe i kulturalne, jeszcze zanim wybudowano Pierwszą Świątynię. Tu pierwotnie znajdowała się Arka Przymierza (za: Ziemia Święta i Jordania, wyd. Express Map). Dziwnym trafem nie znalazła się w obrębie murów.
Właśnie Syjon pozostanie dla mnie symbolem pokręconych losów „wiecznego miasta”.
Żydzi wierzą, że znajduje się tu grób króla Dawida, w tym samym kompleksie na piętrze Wieczernik, odwiedzany przez chrześcijan. Za Arabów został zamieniony na meczet – ponad wszystkim góruje muzułmański minaret. Obok cmentarz z islamskimi nagrobkami, naprzeciwko centrum pamięci o Holokauście oraz grób Oskara Schindlera. Do tego kościół, jakby żywcem przeniesiony z bawarskich wzgórz, zaprojektowany przez niemieckiego architekta. Tu według tradycji znajduje się grób Maryi. Inna tradycja umiejscawia go w zupełnie innym miejscu Jerozolimy :) Tu nic nie jest proste :)

 



Mea Szearim
W Jerozolimie nic nie jest jednoznaczne i wszystko jest pomieszane. Tyle odmian różnych religii nigdy nie widziałam w takim nagromadzeniu w jednym miejscu. Specyficzna jest dzielnica Żydów ortodoksyjnych Mea Szearim. Zajmują się studiowaniem ksiąg, nie pracują, nie służą w wojsku, żyją z zapomóg.
Jestem Żydem, ale wstydzę się za tych, którzy mieszkają w Mea Szearim. Z góry przepraszam Was za ich zachowanie - usłyszeliśmy od młodego człowieka. Faktycznie, nie jesteśmy tam mile widziani. Ulice w szabat są zamykane. Zdjęcia lepiej robić dyskretnie. Szkoda, bo to bardzo malownicze miejsce.

 



Widoki na wieczne miasto z murów
Jeśli zetknięcie z zakręconym światem starego miasta było zbyt dużym szokiem, warto uciec na mury Jerozolimy. Spoglądając z góry można nabrać dystansu i... zachwycić się widokami.
Od Bramy Jaffa wędrujemy albo na północ, albo na południe (są dwa osobne wejścia i niestety trasa się nie łączy). Mnie zdecydowanie ta południowa część od Jaffa do Bramy Gnojnej wydała się piękniejsza.

 



Północna część murów
Widoki z północnej części murów są bardziej swojskie. Można dostrzec podwórka, labirynt uliczek, wpaść do kogoś na grilla, rozpalanego tuż przy trasie zwiedzania. Mija się Bramę Damasceńską przy dzielnicy arabskiej, a kończy przy Bramie Heroda.



Dachy Jerozolimy
Trzeba przyznać, że widok na dachy i z dachów Jerozolimy jest bardzo malowniczy. Ponad zabudowania zwykłych domów w niebo wznoszą się wieże kościołów, minarety, kopuły meczetów. Widać poplątane kable i niezliczone anteny satelitarne. Często na dachach toczy się życie, wejścia do mieszkań, a nawet synagogi też znajdują się od tej strony. Można przejść od jednego sąsiada do drugiego. Ktoś przechowuje na dachu rower, ktoś inny wystawił tam stolik, krzesła i urządza grilla.
Choć raz trzeba spojrzeć na Jerozolimę z tej perspektywy.
Jest na to kilka sposobów: obejść stare miasto murami, dostać się na dachy po metalowej drabince na końcu ulicy Habad, albo płacąc 5 szekli wjechać windą na taras widokowy Hotelu Austriackiego (Austrian Hospice). To zresztą ciekawy budynek w środku gwarnej ulicy, który daje wytchnienie od hałasu i upału. Dla osób z zewnątrz dostępna jest restauracja, gdzie podaje się europejskie dania i desery. Należy szukać go na skrzyżowaniu ulic Via Dolorosa i El-Wad.

 



Panorama z Góry Oliwnej
Najrozleglejszą panoramę Jerozolimy zobaczymy z Góry Oliwnej. Im wyżej, tym piękniej. Na Wzgórzu Świątynnym ujrzymy złotą Kopułę Skały, ale musimy pamiętać, że Jezus spoglądał na jeszcze nie zburzoną Drugą Świątynię.
Schodząc w stronę miasta i centrum odkrywamy coraz więcej budowli i pamiątek związanych ze znanymi z Nowego Testamentu wydarzeniami i tradycją chrześcijańską. Znajdują się tu: Kopuła Wniebowstąpienia, Ogród Oliwny, świątynia krzyżowców z domniemanym grobem Maryi Panny, bazylika Agonii nazywana Ogrodem Wszystkich Narodów, Kościół Dominus Flevit (Pan zapłakał).
Żydzi mają tu swój najdroższy na świecie cmentarz – wierzą, że stąd rozpocznie się Sąd Ostateczny.

 



Via Dolorosa – droga przez mękę
Przez stare miasto prowadzi Droga Krzyżowa, upamiętniająca ostatnie chwile Jezusa. Dzisiaj pielgrzymi także biorą na swe ramiona krzyż i wędrują z nim od stacji do stacji, zatrzymując się w miejscach, gdzie według tradycji Jezus upadł, spotkał niewiasty, Szymon pomógł mu w niesieniu krzyża, a Weronika obtarła twarz. „Według tradycji” jest tu kluczowym sformułowaniem, bo tak naprawdę nie wiadomo dokładnie, którędy ona wiodła i w ciągu wieków kilka razy się zmieniała. Trudno więc poważnie traktować takie miejsca, jak kamień w ścianie budynku, o który pan Jezus oparł swoją rękę. Tym bardziej, że poziom ulicy był w czasach starożytnych znacznie niższy niż teraz.
Obecnie Via Dolorosa to też droga przez mękę. Jest niemiłosiernie zatłoczona, a do tego zastawiona mnóstwem arabskich straganów.



Z perspektywy bruku
Chciałoby się wierzyć, że wędruje się w Jerozolimie po śladach Jezusa, patrzy na te same budynki, dotyka tych samych murów. Niestety nic bardziej mylnego. W czasach rzymskich poziom ulicy jerozolimskiej znajdował się 12 metrów niżej, a nawierzchnia pochodzi ze znacznie późniejszych czasów, żeby nie powiedzieć – współczesnych. Są jednak miejsca, gdzie możemy stąpać po starożytnym bruku. W dzielnicy chrześcijańskiej wydobyto kamienne płyty na powierzchnię. Różnica jest widoczna od razu. Dodatkowo informują o tym tablice. Warto więc patrzeć pod stopy...

 



Bazylika Grobu Świętego
Do Bazyliki Grobu Świętego swoje trzeba odstać. Chyba najbardziej zapamiętam z wizyty tam tłumy, przeganianie nas z miejsca na miejsce przez kolejne procesje duchownych oraz historie sporów o poszczególne części Bazyliki i wspólną pieczę nad nią różnych odłamów wyznań chrześcijańskich. Dogadać się nie mogą, więc klucze do bramy ma rodzina muzułmańska i ona codziennie ją otwiera. Bazylika niszczeje, bo trudno znaleźć porozumienie w kwestii remontów, a symbolem tych sporów jest drabina na murze zewnętrznym, która stoi tam – można powiedzieć – od wieków.

 



Prawdziwe groby w grotach
Jeśli chcemy zobaczyć prawdziwe nisze grobowe i wyobrazić sobie, jak wyglądały realia pochówku żydowskiego, trzeba się udać do grot na Wzgórzu Oliwnym. Za 5 szekli prywatny właściciel pokazuje miejsca, gdzie pochowani są prorocy Starego Testamentu, m.in. Zachariasz. Znowu słowo „według tradycji” wydaje się kluczowe, bo według badań groby są późniejsze. Nie zmienia to faktu, że zwiedzanie tych nieoświetlonych wnętrz robi niesamowite wrażenie.

 



Włóczęga po mieście
Można po Jerozolimie wędrować z planem w ręce, ale chyba znacznie przyjemniej po prostu się powłóczyć i chłonąć atmosferę miasta. Zobaczyć, na czym polega różnica pomiędzy nowoczesną i bogatą dzielnicą żydowską, a swojską i nieuporządkowaną muzułmańską. Odnaleźć chłód w licznych świątyniach dzielnicy chrześcijańskiej i zajrzeć do sklepików i knajpek w dzielnicy ormiańskiej. Zachwycić się starożytnymi kolumnami rzymskiej ulicy i zagubić się wśród uliczek wypełnionych arabskimi sukami...

 

 

Ściana Płaczu
Prędzej czy później trafi się pod Ścianę Płaczu, czyli pozostałości po opłakiwanej przez żydów zburzonej w 70 r n.e. Drugiej Świątyni. Obecnie wzgórze świątynne zajmują meczety...
To najważniejsze miejsce dla żydów. Najbarwniej jest w piątek około zachodu słońca, gdy rozpoczyna się szabas, tutaj częściej zwany szabatem. Trwa od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę. Jeśli przyjdzie się tu w tym czasie, do domu trzeba będzie wrócić pieszo, bo tramwaje wtedy nie jeżdżą. Powinno się odpoczywać, a nie pracować. Robienie zdjęć też jest niemile widziane, więc fotografuję w czwartek.

 



Palestyna za murem
Żeby dostać się do Betlejem, musimy przejść przez mur. Pełen zasieków, wieżyczek obserwacyjnych, zakręconych korytarzy, strzeżonych bramek. Wysoki, monitorowany, na którego budowę wydano kupę milionów. Podobny jest na granicy z Egiptem. Strzegą bezpieczeństwa Izraela.
Przebywając tam nie mogłam się pozbyć z głowy skojarzeń z gettem, jakie naziści wytyczali Żydom w czasie II wojny światowej? Jakoś nie mogę sobie tego ułożyć w głowie...
Cóż, trzeba było jakoś oswoić tę sytuację, stąd artystyczna i wolnomyślicielska twórczość na murze.

 



Bazylika Narodzenia w Betlejem
Bazylika Narodzenia w Betlejem, Grobu Świętego w Jerozolimie, Via Dolorosa czyli Droga Krzyżowa - wszystkie te miejsca chciałoby się mieć tylko dla siebie, żeby przeżyć, przemyśleć, odczuć, doświadczyć. Tylko że pielgrzymuje do nich w tym samym celu ogromny tłum ludzi. Czy ktokolwiek potrafi znaleźć tu skupienie? „Szybciej, żeby następna grupa mogła wejść” - poganiali nas w Betlejem... Wiem, że dla osób wierzących ma ogromne znaczenie odwiedzenie właśnie tych miejsc, ale ja najchętniej omijałabym je szerokim łukiem. Albo zdecydowałabym się na dłuższy kontemplacyjny pobyt w Izraelu i próbowała odwiedzać te miejsca o różnych porach dnia, a najlepiej o świcie lub późnym wieczorem.

 



Tel Awiw - plaża nad Morzem Śródziemnym
Izrael to jedna wielka mozaika kultur, krajobrazów, wierzeń i światów. Jerozolima tkwi w XIX wieku, a Tel Awiw to nowoczesne miasto z wielkomiejską zabudową. I przyznam szczerze, że nie wiem, co wolę. Jakoś nie miałam ochoty poznawać tej nowoczesności, więc chwile w okolicy Tel Awiwu woleliśmy spędzić na plaży z palmami tuż za dzielnicą Jaffa.

 



Jaffa – cicha i na uboczu
Tel Awiw obserwujemy z daleka, z punktów widokowych w Jaffie. Zdecydowanie bardziej woleliśmy powłóczyć się po tej spokojnej dzielnicy o zabytkowej zabudowie niż wśród wieżowców. Od strony portu (uważa się, że Jaffa to jeden z najstarszych portów morskich świata) wędrujemy uliczkami na północ. Kierunek wyznaczają wieże: kościoła św. Piotra (prężna polska parafia) i zegarowa. Jest jeszcze park na wzgórzu z punktem widokowym i... dobre jedzenie. Humus, sos tahini i falafele – mogłabym je jeść przez cały czas!

 



Czerwony Kanion koło Ejlat
Ci, którzy nie przyjechali do Ejlat na plażowanie nad Morzem Czerwonym, mają niezliczone możliwości pochodzenia po okolicznych górach. Wędrówka Czerwonym Kanionem to pomysł na szybką i atrakcyjną wycieczkę. Zaledwie 1 km marszu w jedną stronę, a wrażenia niesamowite. Wąski przesmyk, zabezpieczony klamrami, do tego ściany o czerwono-różowej barwie. Kanion pokonuje się suchą stopą, ale trzeba pamiętać, że efektowne formacje ścian zostały wyrzeźbione przez szybko płynącą wodę, która w czasie deszczu może się tu pojawić.

 

 

Więcej o Czerwonym Kanionie tutaj: KLIK.



Dolina Timna
Miejsce, które zrobiło na mnie największe wrażenie w Izraelu. Może właśnie dlatego, że się zupełnie nie spodziewałam, że będzie tak rewelacyjnie. Dawne kopalnie miedzi, starożytne rysunki, niesamowite formy skalne, ścieżki z drabinkami, klamrami, metalowymi zabezpieczeniami, przeciskanie się w ciasnych miejscach, malownicze ścieżki, widoki po horyzont, ogromne przestrzenie. A na koniec, po wycieczce na takiej pustyni, oaza z darmową ziołową herbatą.
Jakby ktoś się zastanawiał, na co się zdecydować w okolicach Ejlat: Czerwony Kanion czy Timna Park, to moim zdaniem Red Canyon to zaledwie preludium do tego, co nas czeka w Timna.
Tylko warto tu przyjechać samochodem, bo bardzo to ułatwia przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi punktami.

 

 

Podpowiedzi dotyczące wyboru tras w Timna Park tutaj: KLIK.



Informacje praktyczne

Tygodniowy plan wyjazdu
1. dzień
- przylot Ovda
- przejazd shuttle bus do Ejlat (rezerwacja on line, ew. na miejscu, jeździ także autobus 282, nieco tańszy)
- wypożyczenie aut (wypożyczalnia Herz, niedaleko McDonalds)
- autami kierujemy się na północ przez Pustynię Negew
- po drodze punkt widokowy na krater Ramon o zachodzie słońca
- pierwszy nocleg w Arad

2. dzień
- pobudka wcześnie rano (wyjazd ok. 5.00)
- wschód słońca w fortecy Masada
- rezerwat Ein Gedi (trasa piesza, wodospady)
- kąpiel w Morzu Martwym na plaży Ein Bokek
- wieczór w miejscowości Arad
- drugi nocleg w Arad

3. dzień
- kierujemy się do Jerozolimy przez Zachodni Brzeg Jordanu czyli tzw. Autonomię Palestyńską drogą eksterytorialną
- po drodze Pustynia Judzka i meczet Nabi Musa
- zdanie samochodów
- dzielnica ortodoksyjnych żydów Mea Szearim (niedostępna w szabat)
- popołudniowa włóczęga po Jerozolimie
- przejście na Górę Syjon (Wieczernik, Grób Dawida, grób Schindlera)
- pierwszy nocleg w Abraham Hostels

4. dzień
- maraton
- przejście murami
- ściana płaczu około zachodu słońca (nam wypadało w szabat)
- drugi nocleg w Abraham Hostels

5. dzień
- zwiedzanie Jerozolimy z przewodnikiem:
spotkanie na Górze Oliwnej, zejście do Bazyliki Wszystkich Narodów, a następnie wizyta w ogrodzie Getsemani, przejście do jednej z bram Starego Miasta, zwiedzanie dzielnicy muzułmańskiej, Via Dolorosa, targ arabski, dzielnica chrześcijańska: Bazylika Grobu Pańskiego, gdzie trzy chrześcijańskie religie: prawosławna, katolicka i protestancka sprawują podzieloną władzę nad historyczną spuścizną, przejście przez dzielnicę ormiańską i żydowską, tradycyjny obiad w arabskiej restauracji
- przejście drugą częścią murów
- trzeci nocleg w Abraham Hostels

6. dzień
- ponowne wypożyczenie samochodów
- przejazd samochodami na granicę Autonomii Palestyńskiej, na tzw. check point, tam odbiera nas umówiony bus i jedziemy zwiedzać Betlejem
- wejście do Bazyliki Narodzenia
- oglądanie graffiti na murze oddzielającym Autonomię od Izraela
- następnie przejazd od Tel Aviv
- zwiedzanie starego portu i dzielnicy Jaffa
- kąpiel w Morzu Śródziemnym
- wieczorem przejazd do Ejlat nad Morze Czerwone
- pierwszy nocleg w Ejlat

7. dzień
- zwiedzanie Czerwonego Kanionu
- przejazd do Timna Park
- ew. nurkowanie i plażing nad Morzem Czerwonym
- zdanie samochodów do wypożyczalni
- drugi nocleg w Ejlat  

8. dzień
- poranny spacer po mieście lub wybrzeżu
- wyjazd autobusami na lotnisko Ovda
- wylot

Hotele
1. Pierwsze dwa noclegi
Dead Sea Adventure Hostel, Odem 68 St, ARAD, tel.: +972(0)58-4960748, pracuje tam Karolina mówiąca po polsku
www.deadseaadventurehostel.com
2. Następne trzy noclegi
Abraham Hostel, 67 Hanevi’im street, Davidka Square, Jerusalem, tel. +972-2-6502200 ,
http://abrahamhostels.com
3. Ostatnie dwie noce
Harava Hostel, Almogim St 106/1, Eilat, tel. +972-8-6374687,
www.aravahostel.com
Cena noclegu na osobę to ok. 100 zł w każdym z tych miejsc (wliczone śniadania)

Wypożyczenie samochodu
Jeśli chodzi o wypożyczenie samochodu, to można to zrobić przez serwisy online, ale polecamy gorąco pośrednictwo Karoliny Mints z serwisu www.israelfriendly.pl, która wszystkiego na miejscu dopilnuje, by Wasz samochód miał ubezpieczenie i wszystkie papiery, które potrzebujecie. Porówna ceny i wybierze najlepszą opcję oraz kombinację (tak jak w naszym przypadku – opłacało nam się zdać samochód na kilka dni pobytu w Jerozolimie, a potem znowu go wypożyczyć). Karolina odpowie także na każde pytanie dotyczące Izraela. Warto prześledzić jej vloga.

Koszty
Całościowy koszt wyjazdu na 1 os. to ok. 2500 zł (w tym opłata za maraton, paliwo, samochód, hotele, lot etc.)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Autor: Kamila Gruszka

Jest dziennikarką, podróżniczką i pilotką wycieczek. Publikuje w prasie podróżniczej, o tematyce górskiej i rowerowej oraz serwisach internetowych. Prowadzi blog www.barswiat.pl, gdzie promuje aktywną turystykę rodzinną. Współpracuje z firmami z branży outdoor. Organizuje pokazy podróżnicze.
Odwiedziła już prawie wszystkie kraje w Europie, podróżowała po Azji, była w Ameryce Północnej i Afryce, ale niezmiennie fascynuje ją szeroko pojęty „Wschód”. Jako pilotka specjalizuje się w wyjazdach do Gruzji, Armenii i Iranu.


 O nas

"Bar Świat" to strona dla osób zainteresowanych wyjazdami głównie z dziećmi, niskobudżetowymi, najczęściej związanymi z nocowaniem pod namiotem, gotowaniem sobie samemu jedzenia, byciem blisko natury i aktywnym spędzaniem czasu. Mamy nadzieję, że rodziny znajdą tu wiele inspiracji, a może i inni, którzy czują, że świat jest ich domem, albo choć "barem", gdy dom zamykamy na klucz i ruszamy przed siebie.

 
Ostatnio dodane

Taką mam naturę, że nawet nad morzem muszę sobie znaleźć jakąś górę – powtarzam jak mantrę tę myśl w drodze na wzgórze ponad Gonio. To moja ulubiona miejscowość koło Batumi.

Co zobaczyć w Tbilisi? Zawsze gdy ktoś mnie pyta o plan na zwiedzanie Tbilisi, pomijam w odpowiedzi najważniejsze zabytki i zaułki miasta. Zróbcie spacer wzgórzami wokół Tbilisi – rekomenduję.

Słowacy mają niesamowite szczęście, że ich kraj zasięgiem obejmuje aż tyle gór. Po naszej, polskiej stronie, też jest w czym wybierać, ale doświadczenie podpowiada, że góry na Słowacji są zdecydowanie mniej zatłoczone niż w Polsce...

Rakytov słynie z najrozleglejszych w Fatrze widoków. Wybierając się na ten szczyt w najpiękniejszy pogodowo dzień, mieliśmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć te osławione panoramy górskie.

Drugi dzień długiego weekendu w Wielkiej Fatrze i niestety niespodzianka pogodowa – wszędzie mgła. Ostatecznie nie było tak źle...

...
...
...
...